Aquarion Evol Odcinek 12 – rzutem oka

Nuda, nuda, nuda… najgorszy z wszystkich dotychczas wyemitowanych odcinków serii.
Zessica
Lubisz motyw festiwali ze schematycznego romansu szkolnego? Kochasz rozflaczałe na 25 minut rozterki romantyczne? Ten epizod może ciebie zaciekawić. Reszta oglądających może mieć żal do twórców, że po emocjonującym 11 odcinku zdecydowali się na coś tak miałkiego. Akcja porusza się do przodu jak żółw, para głównych „kochanków” prowadzi mdlące rozmowy, a Kagura utknął gdzieś poza rzeczywistością na cały dzień po przekroczeniu bramy ze strony rodzinnej planety. Zdecydowanie można stwierdzić, że materiał fabularny można było ograniczyć do 5-6 minut – historia ani by tego nie odczuła, a  oszczędzono by widzom niepotrzebnego bezsensu i ciągłego spoglądania na zegarek.

W zasadzie istnieje parę fragmentów wartych podkreślenia. Pierwszy dotyczy Zessicy, przyglądającej się miłostkom Amato i Mikono. Widzimy wtedy po raz prawdziwy Element dziewczyny, którą okazuje się energia kinetyczna (spięcia w latarni). Takie same zdolności posiadała Sylvia z pierwszego serialu. Czyżby kolejne potwierdzenie rozszczepienia duszy „legendarnej bohaterki” z Genesis of Aquarion? A jednak jest  jeszcze druga interpretacja – mimika Zessicy podczas tego wyładowania, przypomina bojaźń nieszczęsnej (z wyboru) Reiki podczas Genesis.
Mikono i Mata
Fundamentalnymi wydarzeniami wyróżniającymi się na tle monotonności tygodnia okazały się: odkrycie sekretu Jin przez Yunohę oraz rozmowy Amaty i Mikoto na temat matki. Niestety obydwa fakty nie zostały rozwinięte, a w przypadku drugiej informacji skończyło się nawet na zwykłym wzajemnym słodkim gapieniu się głównej pary.

Trzecim ważnym fragmentem epizodu jest jego końcówka, czyli przybycie (w końcu!) Kagury na Ziemie. Miało to być efektownie wejście antagonisty na scenę , ale niestety efekt został rozmyty, bo o zajściu wiadomo było od poprzedniego odcinka. W dodatku kazano na wszystko czekać przez cały dwunasty, nudząc szkolnymi perypetiami z gierek typu visual novel. Rozwałka, na którą czekałem od ostatniego epizodu (będąca również sensem gatunku super robot), okazała się przełożona na następny – trzynasty. Czy może być coś bardziej irytującego? :(

Mam tylko nadzieję, że nie jest to zapowiedź kolejnych epizodów-dopisków do scenariusza, którą mają za zadanie dopchać fabułę do 26 planowych odcinków.