Thank You For Playing: Kultowe magazyny o grach – kilka słów o dokumencie

Jako człowiek po części wychowany na pismach lat 90 nie mogłem sobie darować obejrzenia tego filmu. Niestety piraci z youtube i torrenta tym razem nie spisali się i nie uraczyli półoficjalną wersją, dlatego musiałem zakupić wersję oryginalną ze strony partnera projektu – cdp.pl Po seansie muszę przyznać, że nie były to pieniądze wyrzucone w błoto, choć lekkie zastrzeżenia można mieć.

Zacznijmy od tego, że jeśli ktoś interesował się historią magazynów o grach komputerowych lat 90, prześledził temat pod kątem internetu, czytał e-ziny SS-NG i Reset Forever, to niewiele nowych rzeczy dowie się z tego dokumentu. Nie jest to materiał, który byłby wartościowy dla obeznanego w temacie historyka, dokument nie zagłębia się głębiej w kolejne wątki egzystencji poszczególnych pism, czasem nawet ucina niewygodne tematy, jak temat słynnego rozłamu wśród właścicieli Secret Service, gdzie wszyscy odpowiadają wymijająco. Ogólnie dokument nie ma nawet narratora, który przybliżałby bliżej kolejne dzieje, to nie ten rodzaj filmu „przyrodniczego”.


Trailer dokumentu – fragment telewizyjnego programu Joystick wrzucony dla picu, w samym filmie tylko wspomnienia o makulaturze.

Czy to coś złego? Wbrew pozorom nie, film nadal jest warty obejrzenia, choćby dlatego, aby powspominać tamte czasy, a w przypadku młodszych graczy poznać tamtejsze realia. Jeśli ktoś nie żył w latach 90, nie interesował się wtedy grami to te ogólne informacje będą dla niego ciekawe i być może sięgnie na allegro, aby wykupić ostatni zapas tej iście legendarnej literatury. Ja mam swój stos czasopism tego typu w dwóch szafach i nieraz jestem zafascynowany, jak bogatym są one źródłem informacji o ówczesnym przemyśle elektronicznym – dzięki jednemu ze starszych numerów Top Secreta z 1994 lub 1995 dowiedziałem m.in., że istniało coś takiego jak MUD-y – internetowe, tekstowe gry cRPG lat 80, które dekadę później były w gazecie uznawane za coś oldschoolowego. Wracając jednak do tematu… ;)

Dokument jest podzielony na wątki. Najpierw jest omówiona rzeczywistość początku lat 90 dla gracza, potem początki i ogólny rozwój czasopism (najwięcej poświęcono Secret Service – znalazło się nawet kilka minut dla rubryki Manga Room), a potem kwestie kontrowersyjne jak upadek, pirackie źródła czy wartość merytoryczna przedstawionych „gazet”. Jak wcześniej wspomniałem nie ma tutaj zwykłego suchego przedstawiania faktów z lektorem. Całość śledzimy oczyma kogoś lepszego – grupki ówczesnych redaktorów kultowych periodyków. Zebrano tu całe gremium wtedy domorosłych dziennikarzy, a są nimi m.in. Waldemar „Pegaz Ass” Nowak (redaktor naczelny Secret Service), Marcin „Borek” Borkowski (redaktor naczelny drugiego składu Top Secret), Aleksy „Alex” Uchański (redaktor naczelny Gambler), Marcin „Gulash” Górecki (rubryka Kombat Korner w SS), Robert „Mr. Root” Korzeniewski („Manga Room” w SS). Rolę osoby spoza tego doborowego towarzystwa, a zarazem pamiętającą tą epokę z nieco innej strony, pełni Adrian Chmielarz – twórca gier Tajemnica Statuetki, Teenagent – dawniej pracujący w Metropolis Software.

Ta ogromna liczba osób związanych z branżą wprawi ich byłego odbiorcę w nostalgię. Mimo, że rozmowy są przeprowadzane w różnych miejscach i dyskutanci nie spotkali się podczas ich nagrywania osobiście, widz będzie miał wrażenie zebrania się starych znajomych „na kawce” i powspominania starych czasów. To, co może cieszyć to ogromna liczba ciekawostek, które nawet, jeśli się pamięta, to rumieniec się pojawia się na twarzy, gdy się je ożywi w pamięci. Alex w garniaku ze wstępniaków, łamanie głową lodów przez Gulasha czy totalny bałagan kolorystyczny stron w Top Secrecie czy Gamblerze. Dowiedziałem się nawet, kto był prowodyrem tak wielkiej ilości okładek Secret Service z mangowymi postaciami :) Jednocześnie redaktorzy nie epatują przesadnie zdziadziałym mottem: „Za moich czasów było lepiej”. Bohaterowie występujący w produkcji nie ukrywają, że pisane przez nich teksty, opinie często pozostawiały wiele do życzenia pod względem merytorycznym, czy językowym. Sam odkrywam to po 10-20 latach przeglądająć różne recenzje (te spazmy zachwytu nad anime w Manga Roomie), więc takie podejście z dystansem samych ich twórców wyswabadza dokument z etosu bycia biografią, jakby opisującą żywot jakiegoś świętego.
Manga Room

Wykonanie techniczne dokumentu jest profesjonalnie, nie przypomina oszczędnych produkcji Telewizji Polskiej wstydliwie nadawanych gdzieś pod wieczór na TVP3, ale raczej coś w stylu programów z Discovery, o czym człowiek przekonuje się już podczas animowanej czołówki z elementami retro, która wspaniałe wprowadza w nastrój oldschoolowego okresu. Nie tylko w opening, ale także w resztę materiału wmontowano sporo prostej, ale eleganckiej grafiki ze stronami starych pism (ku mojemu zaskoczeniu większość z nich kojarzę z pamięci). Podoba mi się, jak w wielu różnych miejscówkach przeprowadzane są wywiady – szczególnie ubawił mnie wybór pomieszczenia, w którym swoje kwestie przytacza redaktor Kombat Kornera – Gulash. Z kolei podkład dźwiękowy stanowią utwory inspirowane muzyką gier i demosceną lat 90 – gdy komputerowe melodie komponowano na trackerach. Brakować może trochę materiałów wideo, jest zaledwie kilka fragmentów Intel Outside Party i Gambleriady. (Niestety ;) nie można za to winić twórców, a mały dostęp do kamer w latach 90.

Kulminację filmu stanowi powrót do miejsca, którego już nie ma. Nie będę bliżej spoilerował, ale oglądając ten fragment można poczuć lekkie wzruszenie. Wszystko kiedyś się kończy, a człowiekowi pozostają jedynie wspomnienia. Gwarantuje, że ten kosztujący 25 złotych film (równowartość 5 numeru SS bez uwzględnienia inflacji ;) z pewnością je ożywi na 1,5 godziny.