Mobile Suit Gundam: Iron-Blooded Orphans odcinek 3 – rzutem oka

Z każdym odcinkiem najnowsza zabawka Sunrise do robienia mamony Bandai-owi coraz bardziej mnie zaskakuje. Tak też jest i w tym tygodniu – po raz kolejny Tatsuyuki Nagai, Mari Okada i ich zespół dają nam nadzieję na to, że można dzisiaj stworzyć dobrze zaplanowaną przygodę z robotami bez nachalnego szokowania. Historia jak na razie zdumiewa swoim prostym, a perfekcyjne zaplanowanym ciągiem przyczynowo-skutkowym, a bohaterowie mimo tradycyjnych ról znanych z poprzednich seriali Gundam potrafią zaciekawić.

Mikazugi Augus to po prostu chłopak wychowany na socjopatę. Jego światopogląd jest bardzo prosty – zrobi wszystko dla swojego braciszka i swoich kompanów (oczywiście to, co dla nich dobre, wie jego sam brat). Ceni sobie życie tylko tych, do których jest przywiązany. Zabija tylko tych, którzy im zagrażają. Z moralnego strony nie uważa zabijania ani za coś złego, ani za dobrego, dopóki nie dotyczy to jego kompanów. Może to robić z uśmiechem na ustach (pierwszy epizod), na luzie (trzeci odcinek),  ale i bez niego (drugi odcinek). Wychowany, aby nie mieć żadnych wątpliwości w tym, co robi, dopóki nie dotyczą jego emocjonalnego podwórka. Augus jest więc kolejną marionetką, w historii Gundama, w rękach kogoś, ale w przeciwieństwie do takiego Heero Yuy z Gundam Winga nie jest zaprogramowanym robotem, nie kieruje nim żadna forma powinności – usprawiedliwieniem wszystkiego jest prawdziwa, pozytywna więź z ludźmi. Nowy protagonista jest prawdziwą, żelazną jak mówi tytuł serii, esencją pierwszych głównych bohaterów Gundama – tak jak Amuro Ray w pierwszym serialu opuścił matkę, aby bronić przyjaciół, tak Augus chce bronić mu najbliższych osób – pozbawiony jest jednak pacyficznej natury, co czyni go czymś unikatowym.

Mikazuki Augus„Kurczę, chyba miałem coś powiedzieć o okrutności wojny”

Pozostają pytania: co się stanie, jeśli nagle interesy Orgi i reszty kompanów będą sprzeczne? Jeśli brat postanowi poświęcić kogoś ze swojej grupy? Jaką stronę wybierze chłopak? Czy seria spróbuje podjąć ten wątek w przyszłości? W miarę jedzenia głód rośnie. Osobiście nie mogę doczekać się momentu, w którym Augus pozna trochę świata, ludzi i zacznie samodzielnie myśleć (ta cholerna krótkość serii w postaci 26 odcinków niestety uzmysławia, że może stać się to zbyt szybko) . Czy skomplikuje to jego relacje z bratem, a może po prostu historia pójdzie po łebkach i pozostawi rodzeństwo mówiące jednym głosem?

Bardzo podoba mi się, jak twórcy nie próbują na siłę radykalizować większości postaci w stronę dobra czy zła. Orga, mimo planów i urazów, nie próbuje się do końca mścić na swoich dawnych oprawcach. Egzekwuje karę sprawiedliwie, ale nie robi masakry. I co fascynujące ma za tym racjonalny powód nie związany ze sprawiedliwością, który został uwiarygodniony jednym wyjątkiem od reguły. Tak samo jak w przypadku odpowiedzi na wyzwanie żołnierza, dzięki czemu srebrnowłosego nie można utożsamiać jako dobrego, prawego człowieka. Jeśli więc ta forma neutralnego ukazywania jego charakteru w czasie serii utrzyma się to nagłe stanie się bad guyem nie będzie nierealistycznie, bo na razie jest on człowiekiem z podobnym nastawieniem jak Augus – raczej dobry człowiek, ale nadal najemnik.

MoeshitMoeshit ;)

Reszta „Szczurów” jest też pięknie szara, a ich interes nie sięga dalej niż koledzy z bazy i własny brzuch. Twórcy w pierwszych odcinkach nie zwalili im na głowę kwestii moralnych czy politycznych, sprawę księżniczki pozostawiono w rękach ich nowego szefa. Wytworzyła się tym samym arcyciekawa grupka: paniusia z wyższego rodu, która myśli za wyższymi celami i nie podzielająca tego zapału banda plebsu – najemników-specjalistów, którzy mają jej w tych planach pomóc. A ich koalicje zawarto z pomocą rzeczy, która – jak to się mówi się w ironiczny sposób – liczy się najbardziej w życiu :) Realistyczny sposób przedstawienia wojny? Amerykanie wspierający syryjskich „bojowników” w walce o demokrację pewnie coś o tym wiedzą ;)

Proste rozwiązania są piękne. W wpisie o poprzednim odcinku pisałem, jak seria mogłaby legitymizować niezwykłą zdolność dzieci do zmieniania świata za pomocą siły – dlaczego dorośli nie poddają się tego typu zabiegom jak Augus. Okazuje się, że powód, jaki podano w trzecim epizodzie jest jeszcze lepszy – lęk przed śmiercią, którą nie mają niektórzy pozostawieni samym sobie sieroty, a tych Mars ma, jak usłyszeliśmy – dostatek, do wyboru, do koloru. Zwykli wojacy w białych lśniących mundurach, z dobrych rodzin, mają po co żyć i nie będą tak ryzykować. Tak samo żołnierze, którzy woleliby umrzeć na polu bitewnym, w chwale, a nie na stole do krojenia :)

Nawet Crank Zent pokazał, że nie jest tylko człowiekiem z dobrym serduszkiem, ale także mającym swój honor żołnierzem. Zachowano pewne granice – nie ma tutaj baśniowego, symbolicznego przejścia na stronę dzieci, ale też nie ma bezmózgiego mszczenia „bo dzieciak mnie pokonał”. Wojak nie tylko zaproponował jasny kompromis, ale nawet po jego odrzuceniu, lekko zasugerował niechęć wobec walki, która toczy się do momentu upadku jednej z głów.

Na tym tle słabo wypada Kudelia – rola księżniczki jest trudna, a na jej plus jednak przemawia fakt, że po tym, jak powiedziała „a” to potrafi też powiedzieć „b”, mimo sporych wątpliwości. Sama wyratowała się z niekorzystnej dla niej sytuacji, dzięki czemu widzowie uniknęli rozterek u Szczurów typu „oddać ją czy nie”, co pociągnęłoby ich do kwestii ideologii, moralności i polityki, a na tym etapie rozwoju fabuły kompletnie zniszczyłoby grupy.

Kudelia Aina Bernstein 2Wyraz twarzy typowej gundamowej księżniczki – mesjasza narodów

Na koniec to, czemu najmniej poświęcam uwagi, a czego jest najwięcej w serii – sceny walk robotów ^^’ To kolejny odcinek tej historii w której machiny, będąc w atmosferze nie latają wysoko nad ziemią, a są zdolne tylko do minimalnego unoszenia się nad nią. Czyżby jeden z niewielu tytułów z gatunku mecha uwzględniających wagę tych człekokształtnych metalowych klocków, które na dodatek zostały tutaj mocno odchudzone względem wcześniejszych produkcji marki Gundam? :D

Mobile Suit Gundam Iron-Blooded Orphans