Mobile Suit Gundam: Iron-Blooded Orphans odcinek 4 – rzutem oka

Czwarty tydzień jesiennego sezonu anime, w którym twórcy najnowszego Gundama udowadniają, że są właściwymi ludźmi na właściwym miejscu. Ich dzieło po raz kolejny udowadnia, że w dzisiejszych czasach można stworzyć serię, nie posuwającą się w swojej dramie do absurdu, a jednocześnie pomału i konsekwentnie zagłębiającą się w świat przedstawiony i bohaterów. To, co nie udało się Yoshiyuki Tomino z Gundam Reconguista in G – pogodzenie otrzymanego czasu antenowego z rozwojem postaci i skomplikowaniem uniwersum – udało się na razie w Gundam: Iron-Blooded Orphans :)

Widz po raz kolejny zagłębia się w specyficzną osobowość głównego bohatera. Jak już hucznie stwierdziło wiele osób (w tym ja) w poprzednim tygodniu, Mikazuki Augus jest kimś na kształt psychopaty – do tego bardzo konsekwentnym w swojej logice. Tym razem poznajemy go nie tylko ze strony człowieka ze stoickim spokojem, który potrafi zabijać z serdecznym uśmiechem na twarzy lub nawet bez niego, ale też jako niezrównoważonego umysłowo, nerwowego gościa, a punktem granicznym jest jak zawsze troska o najbliższych. Poza chwilowymi przejściami w ciemną stronę mocy, ukazuje też swój intelekt, wiedze o gospodarce Marsa, którą dzieli ze Kudelią. Po tym, co młoda zadeklarowała sama odejście w celu zapobiegnięcia rozlewowi krwi, bohater nie traktuje jej już tak oschle – z neutralnym stosunkiem czynawet z nieufnością, ale odwrotnie – co najmniej jako sojuszniczkę. Jako symboliczny początek tej więzi autorzy przedstawili dotyk obydwu postaci, który nie mógł dojść do skutku podczas premiery serii.

Kudelia Aina Bernstein 3

I nie chodzi tutaj o jakąś niezależność Marsa, tylko interes w postaci dobra jego i jej kompanów. To zadowalające, że historia nie zmusza protagonisty do niejednoznacznego opowiedzenia się za jakąś ideologią polityczną. Ta nadal jest domeną księżniczki. Wątek Kudelii nadal prowadzony jest z rozsądkiem. Bohaterka nadal pozostaje nieco strachliwą nastolatką, o czym także mają przypominać odbiorcom jej „kawaii” gesty, ciągłe wątpliwości w jej myślach, ale jak widać jest to także postać, która się uczy, nabiera doświadczenia – co ciekawsze nie przez śmierć członka rodziny (na coś takiego pewnie przyjdzie jeszcze czas ;)), a przez zwykłe, wspólne życie z mieszkańcami Marsa niższego stanu. Scena, w której pani z dobrego domu obiera ogórki czy pracuje na polu przypomina mi momenty uwielbianego przeze mnie Turn A Gundam, gdzie tamtejsza królowa zajmowała się zwyczajną codzienną wiktoriańską czynnością, jaką jest pranie ubrań w strumyku. I jak tutaj nie być szczęśliwym :)

Twórcy Winga – bo on ma największe problemy ze związkiem dziecka wojny i księżniczki – powinni się uczyć od młodszych twórców, czym jest budowanie chemii między bohaterami, jak powinien wygląd wstęp do większej więzi między parą. Mimo, że minęły cztery odcinki i nie jestem do końca pewien, czy między tą dwójką naprawdę coś zaiskrzy (w końcu to Gundam, nie harem), to są pewne interesujące podstawy do tego. Nie czuć tutaj idiotycznego wymuszania, motywu „przeciwności się przyciągają”, szeptania do ucha „zabiję cię” ^^’

McGillis Fareed

Jestem też zadowolony ze wstępnej prezentacji charakteru dwóch szlacheckich bishonenów-antagonistów serii. McGillis Fareed i Gaelio Bauduin to prawdziwi służbiści. Jak na kwadratowe głowy przystało inteligentni, ale dostarczający też chwil humoru – zarówno podczas rozmowy w samochodzie (przeznaczenia nie oszukasz… Fareed – człowiek skazany na gust Chara Aznable mimo woli ;) jak i podczas spotkania z protagonistą. A twórcy ostrożnie stawiają kroki – historia oficjalnie nadal nie postawiła ich jako wrogów.

Aby nie zrazić mniej zaciekawionych postaciami widzów, pojawia się kolejny wątek zdrady jednego z pracowników nowego przedsiębiorstwa najemno-mechowego. Todo – stary chłop przypominający swoją gębą Hitlera – nie okazał się dobrym dziadziusiem dorabiającym sobie uczciwie do emerytury. Maksymę „Robić tak, aby się nie narobić” przestrzega też w tym tygodniu, znajdując klienta, który mu zapłacił się za jego nielojalność. Oczywiście o tym, co knuje dokładnie pijak ze swoim tajemniczym pracodawcą dowiemy się dopiero w przyszłości, zachęcając odbiorców do zobaczenia kolejnych 25 minut anime.

Gundam Iron-Blooded Orphans 4

Jedyne, co mi się zbytnio nie podobało to zaprezentowanie historii uniwersum za pomocą przewijających się napisów podczas rozmowy między Kudelią, a Mikazukim – takie rzeczy powinny lądować w data booku, na stronie internetowej, a nie zmuszać widza do zatrzymywania obrazu. Inna sprawa to podział polityczny Ziemi – fani świata Universal Century z pewnością zwrócą uwagę na kształt Australii :D Jednakże nie wierzę, że jest to ta sama linia czasowa, skoro Ameryka jest tu nazywana Ameryką. Inna kwestia to znaczenie Europy na globalnej polityce – Japończycy chyba obserwują, co się dzieje obecnie na naszym kontynencie ;)

To, co jeszcze zwróciło moją uwagę w tym odcinku to animacja – momentami jest tak prosta, że aż zabawna. Warto w szczególności zwrócić uwagę na Atra Mixta – lokalną moe dziewczynę z kocimi (psimi?) włosami, zakochaną w Mikazukim. Na jej projekt postaci w scenie, w której biegnie wyłaniając się za horyzontu. Jakby człowiek oglądał „Bolka i Lolka” wyprodukowanego przez Studio Filmów Rysunkowych w Bielsku-Białym ;) Ze względu jednak na bardzo przyjemną kreskę serii, brak akcji w tym tygodniu, humorystyczny, sympatyczny, lekko sielankowy nastrój scen na polu patrzy się na te niedociągnięcia z dystansem i rozbawieniem. Niech sobie Sunrise zaoszczędzi budżet na walki mechów, które powinny powrócić w najbliższą niedzielę ^^

Mobile Suit Gundam Iron-Blooded Orphan quality animationGundam Iron-Blooded Orphans 5