Mobile Suit Gundam: Iron-Blooded Orphans odcinek 7 – rzutem oka

Zdecydowanie – jak dla mnie – najsłabszy epizod z dotychczasowych tej serii. Można najprościej powiedzieć, że widzowie dostali filler, który w 90% nie posuwa historii do przodu, ani nie pokazuje niczego nowego o postaciach, za to ma na celu sprzedaż modeli mecha produkowanych przez Bandai. Jest to dość sensowna decyzja dla producentów. Sam dziwię się, że jak na serial Gundam w tytule, historia skupia się bardzo wiele na rozmowach, przedstawianiu bohaterów, a mało na bitwach mechów, które dotychczas miały miejsce tylko w tego, gdy była taka konieczność.

Tymczasem w najnowszych odcinku widzowie dostają nawalankę, zaczynającą się i kończącą się dlatego, bo jeden z antagonistów nagle zdał sobie sprawę, że jego klient to nie tak do końca praworządny obywatel – miałko to wyglądało. No chyba, że okaże się, iż Nazee Turbine jest także „wielorożcem” – wtedy zrozumiała byłaby jego reakcja na fakt walki z pobratymcami. Sam pierwszy kontakt statków wypadł nieźle – miło, że ktoś w tej serii zauważył, że sieroty od tak sobie przejęli firmę, dysponującą arsenałem do zabijania ^^’ Widać też, jak bardzo dla Orgi ważny jest jego brat. Mikazuki nie chce rozbicia grupy, więc kapitan po uprzednim spojrzeniu na gębę swego druha postanawia ratować „miejsce do którego należymy” i zagrać va bank, mając gdzieś argumentację Biscuita o negocjacjach ;D

Biscuit

„Czy ty mnie w ogóle słuchasz?”

W ten sposób dochodzi do następnego niebezpiecznego manewru ze strony statku, a także walki Augusa z (powiedzmy) potencjalną kandydatką do jego haremu. Mikazuki nie powala tym razem swoimi umiejętnościami, choć sprawnie wytłumaczono to możliwościami jego nie do końca naprawionego Gundama. Kłopoty z pokonaniem przeciwniczki trwają na tyle długo, że dziewczyna miała szczęście uniknąć konsekwencji stanięcie do walki z tym nie do końca normalnym chłopakiem. Właśnie ten brak efektów mnie mierzi – dotychczasowe bitwy miały skutki w postaci choćby wykruszania się randomów. Tutaj wszystko kończy się zabawkowym starciem 2 na 3, z tym, że nie ma tutaj nasilenia „mecha porno”, jaki reprezentował sobą Gundam Build Fighters Try czy nawet mind fucków jak w Universal Century. Z tego powodu oczekiwałbym przynajmniej krwi ^^’

Gundam Mikazuki

Jest za to krzyk napalonej walką pilotki, fanserwis w postaci m.in. tylnej części jednej z bohaterek oraz przede wszystkim statek pełny niewiast. Ktoś chyba w Sunrise skapnął się, że za dużo męskich bohaterów w tej serii, więc aby otaku mieli do czego zdychać postanowiono zaprezentować od razu prawie cały arsenał dam. Nie licząc Nazee Turbine i Maruba Arkayem zauważyłem chyba jeszcze jednego przedstawiciela brzydkiej płci na  statku. „Chyba”, bo obciętego w kadrze. Jest więc wcześniejsza ślicznotka „podrywająca” pilotów na liny, jest dojrzała kobieta a la Haman Karn z aroganckimi słówkami „young boy” w ustach i kilka pań na mostku. Do wyboru, do koloru. Artyści z pixiv będą mieli, co rysować przez następny tydzień ;)

 

W sumie może z tego wyniknąć ciekawa komedia, skoro dotychczas stawiano dużo na integracje bohaterów, a załoga Isaribi to w końcu młodzi, dojrzewający chłopcy, nie licząc trzech panien, z których dwie są zaklepane przez „main hero” ;) Skoro już o nich mowa. O ile po Atra Mixta nie spodziewam się niczego(to na razie taka słodka maskotka serii), to trochę zirytowała mnie Kudelia. Są duże ambicje wobec tej bohaterki, a jej rola w tym epizodzie sprowadziła do fanaserwisu i kwestii o strachu. Tak się składa, że ona i Mixta byli już na mostku podczas walki Mikazukiego, więc scena podczas ubierania kostiumu nie ma żadnego sensu poza pokazaniem tego czy owego. Zwłaszcza, że dziewczęta ZAPOMNIAŁY WZIĄĆ HEŁMY od kombinezonów kosmicznych ^^’ W takim wypadku po co im te uniformy, skoro wystarczy minimalny strzał w mostek, a potem próżnia kosmiczna i zgon?

W sumie myślę, że wkładanie włosów do hełmu przez Kudelię zajęłoby resztę odcinka, jak i cały kolejny. Dziewczyna miała problem z włożeniem kombinezonu, a jakie przygody byłyby dopiero z kaskiem przy takim aryjskim urodzaju na głowie ;)

 

Kudelia Gundam

Oczywiście statystyczny oglądacz anime w Japonii nie narzekałby dopóki zakładanie stroju zaczynałoby się właśnie od włosów…