20 grudnia 2015 roku – dzień, w którym zniknął statek kosmiczny Luxion

Z japońskimi kosmicznymi animowanymi Sci-Fi lat 80 i 90 jest taka sprawa, że ich przyszłość jest często wyprzedzana przez obecną teraźniejszość. Przygody zmechanizowanego oddziału policji z anime Patlabor dzieją się w połowie lat 90. Ken z serii Hakuto no Ken walczy w postapokaliptycznym świecie, którego geneza sięga roku 199x. Z kolei forteca Macross rozbiła się w 1999 roku, mniej więcej w tym samym czasie, gdy nastąpiło Drugie Uderzenie w Neon Genesis Evangelion. O początkowych założeniach oryginalnego świata Gundama – Universal Century – gdzie rok zerowy początkowo oznaczany jako lądowanie na księżycu, a obecnie posiadamy technologię zdolną do budowy kolonii kosmicznych oraz przeludnioną planetę, lepiej nie wspominać ;)

Do tego grona pomału dołącza inny tytuł twórców wspomnianego wcześniej Neon Genesis Evangelion – Gunbuster z 1987 roku. Dzisiejszego dnia (wg. innych źródeł wydarzenie miało miejsce wczoraj) zniknął nadświetlny statek Luxion, po tym jak został zniszczony w galaktyce Cygnusa. O tym fakcie informuje się nas na samym początku pierwszego odcinka, a przyczyny zdradzane są nam w kolejnych epizodach.

Jeśli miałbym być szczerym to Gunbuster jest moją ulubioną produkcją, jaka wyszła spod ołówków członków studia Gainax (2. miejsce zajmuje Nadia – Secret of Blue Water, ale ta ze względu na czas akcji – XIX wiek – nie ma tego typu jubileuszy ;). 6-odcinkowa produkcja OVA, wyreżyserowana przez Hideaki Anno, jest serią z gatunku super robot (charakter mechów i sposób walki), a zarazem ma ciekawe elementy SF dotyczące podróży gwiezdnych i doświadczeń bohaterów, jakie są z nimi związane. Nie zdradzając wiele powiem tylko tyle, że dopiero niedawno ktoś postanowił szerzej opowiedzieć o tych założeniach w wielkim blockbusterze filmowym w Hollywood ;) Co ciekawe większość epizodów kończy się wyjaśnianiem zasad, jakimi rządzi się uniwersum i choć nie zawsze mają one wiele wspólnego z realną fizyką, to pozwala się wczuć się w mitologię przedstawionej rzeczywistości.

Podobać się też może teoria statusu ludzkości i ich antagonistów we wszechświecie, choć szkoda, że nie została ona rozwinięta. Za to dostajemy „epickie”, a zarazem wzruszające zakończenie, zrobione w niestandardowej animacji. I to bez względu na to, czy inspiracją dla tej idei był brak pieniędzy w studiu, tak jak w przypadku NGE, czy początkowa decyzja autorów ;)

W 2004 roku wyszła druga część zatytułowana Diebuster, której historia, poza nawiązaniami, jest niezależna, ale w pewnym momencie „epicko” zazębia się z fabułą oryginalnego serialu.