Mobile Suit Gundam Thunderbolt odcinek 1 – Rzutem Oka

Początek kolejnej, na razie 18-minutowej, podróży do Universal Century – oryginalnego świata Gundama, pełnego niekończących się „syzyfowych” wojen. Przyznam, że na etapie trailerów nie byłem zbyt optymistycznie nastawiony do pierwszego epizodu. Sądziłem, że w tak krótkim epizodzie doświadczę tylko kilku efektownych bitew mechów w rytmie jazzu, a historia pójdzie na boczny tor. Na szczęście osoby odpowiedzialne za adaptacje mangi Yasuo Ohtagaki przy kondensowaniu materiału nie cierpią na przypadek twórcy Gundama – Yoshiyuki Tomino, który ma problemy ze zmieszczeniem swej 50-odcinkowej historii w 25-odcinkowy serial. Widz przez kwadrans pozna podstawowe informacje o bohaterach, doświadczy szeroko pojętej „okrutności wojny”, środowiska w jakim operują aktorzy obydwu stron konfliktu.
Gundam Thunderbolt 1(2)

Dwójka protagonistów Io Fleminga i Daryla Lorentza nie należą do grona ludzi pokoju. Pierwszy to kochający jazz buc, delektujący się wojną. Drugi też ma swój ulubiony gatunek muzyczny, za to średnio pasujący do niego choleryczny charakter, wynikający z kompleksów. Te z kolei mają swoje źródła w przypadłości, której nie często doświadczamy wśród pilotów mechów. Oryginalny element fabuły, do tego dobrze pasujący do stylu walki, jakim specjalizuje się postać. Po raz pierwszy w historii Gundamów z linii czasowej UC mamy totalną różnicę dwóch głównych aktorów widowiska w sposobie prowadzenia batalii . Niektórzy mogą mieć zastrzeżenie do kwestii wyboru takiego żołnierza do armii Królestwa Zeonu – kosmicznych nazistów, jednak moim zdaniem takie postrzeganie tej organizacji politycznej przez fanów jest niewłaściwe. „Syjoniści” są za emigracją ludzi w kosmos w celu rozwoju ludzkości, a wojak z takim problemem jest idealnym przykładem za lepszym życiem w stanie nieograniczonej nieważkości, bez ciążenia ziemskiego, która ograniczałaby jego możliwości poruszania.

Historia tym bardziej nie wydaje się naciągania, bo Daryl jest wręcz stworzony do walki w prezentowanej przez anime przestrzeni kosmicznej, pełnej wraków kolonii, statków czy mechów. Można tą sytuację porównać do siedzenia w okopach przez żołnierzy francuskich i niemieckich pod Verdun w czasie I wojny światowej. Plac walki nie pozostawia wiele miejsca na manewry, a proste natarcie na wroga może mieć swoje przykre konsekwencje, czego można okazję przekonać się już na tym etapie fabuły. Są więc dwie strony w regionie, prawdopodobnie odciętym od reszty wojny i czekają „w swoich okopach” prowadząc sporadyczne uderzenia, kończące się śmiercią pilotów jednej lub drugiej strony. Seria nie tłumaczy, o co chodzi w konflikcie, kosmos to śmietnisko z piorunami, są roboty wydychające smugi dymu, a członkowie załogi nikotynę. Do tego dudnienie jazzu i twarze postaci, wyglądające jakby przeżyły niejedno ciężkie życie. Ogólnie klimatyczna, klaustrofobiczna atmosfera grozy na krańcu wszechświata :)
Gundam Thunderbolt 1 (4)

W tym wszystkim znalazło się trochę miejsca na prezentacje innych bohaterów, w tym pani kapitan, która sprawia wrażenie osoby nie mogącej pogodzić swojego życia osobistego z obowiązkami zawodowymi. Jest jej zastępca z umiarkowanym zaufaniem co do kompetencji swojej przełożonej, nie ukrywający tego przed resztą załogi mostka. Przewija się też kilka scen cierpienia nad stratą bliskich. Najsłabiej wypadł kolega Io Fleminga, o którym można powiedzieć tyle, że jest.. uśmiechającym kolegą Io Fleminga.

Z kolei pod względem wizualnego ukazania walk i kosmosu jest to powrót do Gundam Unicorn, biorąc oczywiście pod korektę inny projekt postaci, mechów czy miejsce akcji. W barwach dominują ciemne barwy przede wszystkim fiolet. Moim ulubionym momentem była scena ukazująca walkę randomowego pilota z pierwszej osoby. Fajnie było zobaczyć to z perspektywy „czerwonych uniformów” świata Gundama (vide Star Trek ;). W innym momencie znalazło się nawet miejsce na macrossowy klimat – zabijanie wrogów w rytmie słodkiego jpopu :)

Tak dobrze mi to oglądało, że zarzut sprzed seansu powraca jak boomerang – dlaczego tak mało? Myślę, że mogli zrobić 50-minutowy epizod do kin, na Blu-ray i sprzedałby się on z taką samą pompą jak Gundam Unicorn czy Gundam The Origin (od tego drugiego, który jest w większości pozbawiony scen walki – nawet lepiej). Co zabawne cały pierwszy odcinek Gundam Thunderbolt jest dostępny za darmo na Gundam.info. Oczywiście nie dotyczy to Polski, która jest po raz kolejny traktowana jak murzyni, choć wśród nich są tacy frajerzy jak ja, którzy zapłaciliby nawet kilka dolarów za możliwość legalnego obejrzenia – np. jak na Daisuki.net w przypadku Gundam The Origin ^^’
Gundam Thunderbolt 1 (3)