MACROSS DELTA odcinek 0.89 – Rzutem Oka

Najwspanialsze, bo uciekający ramom własnej konwencji, uniwersum powraca. Po 3-4 latach (film kinowy Macross Frontier – Sayonara No Tsubasa, film kompilacyjny Macross FB7) Macross po raz kolejny wkracza do świata animacji, aby znowu zaprezentować swoim fanom najpiękniejsze mechy w historii anime, związany z nimi efekt Itano Circus, wpadającą w ucho muzykę, lub po prostu wyeksplorować kolejny gatunek filmowo-literacki. Była już (jak ja to określam) doskonała definicja Space Opery (SDF Macross, Macross: Do You Remember Love?), cyberpunk (Macross Plus), Woodstock (Macross 7), ekologia (Macross Dynamite 7), ekologiczne fantasy (Macross Zero). Każde pokolenie od ponad 30 lat dostaje własnego Macrossa – nie zawsze takiego, jakiego oczekuje, ale prawie zawsze starającego iść własną indywidualną ścieżką. Wyjątkiem od tej reguły jak dla mnie jest Macross II i przede wszystkim ostatni Macross Frontier, który był powrotem do SDF Macross z elementami Macross 7, ale na szczęście Shoji Kawamori nie ma zamiaru drugi raz prezentować podobnego „remake’u”.

Postanowił więc sięgnąć po gatunek, który na pierwszy rzut nijak ma się do mechów – magical girls. Od teraz idolki Macrossa mają w swoim arsenale nie tylko śpiew, muzykę, zakochanych w nich pilotów, ale… także drony z hologramami, którymi w razie czego ochronią swoich „widzów” ^^’ Po piosenkarkach jpop, wirtualnej divie, rockowcach atakujących głośnikami, szamance, czas na superbohaterki – herosów tak zresztą bardzo obecnych w dzisiejszej popkulturze. Najzabawniejsze, że ma to sens, patrząc na to, jak rozwijały się hologramy, które istnieją w tym świecie od 2009 roku. Do tego technologia znana ze skafandrów EX-Gear z Macross Frontier (pozwalająca w ograniczony sposób na zdalne sterowanie Valkyriami), moc hipnotyczna a la Sharon Apple z Macross Plus i ta cała „walka” zaczyna trzymać się logiki ;)
Macross Delta pilot (3)

Konceptowi pomaga także kwestia samej fabuły, która dotyczy syndromu Var – przypadłości, wywołującej w mieszkańcach planety ataki bezmyślnej agresji. Choroba może być jedynie skutecznie przezwyciężana przez muzykę i pełny barw występ idolek. W kokpicie trudno tańczyć, więc normalnym pomysłem byłoby wysłanie śpiewaczek na plac boju i stosowne ich uzbrojenie :D

Podoba mi się prolog odcinka. Najpierw futuryzm ze wstępu Macross Frontier, czyli rzut na galaktykę i pokazanie ruchu kolonii. Warto zaznaczyć, że narrator już nie wspomina o roku „2012” w kwestii podróży międzygwiezdnych, zamiast tego jest fraza „pół wieku temu”. Po przedstawieniu statusu ludzkości w kosmosie następują statyczne, poważne ujęcia w stylu Macross Zero, które wyjaśniają kwestie występowania syndromu, czyli głównej osi fabularnej. Ciekawym pomysłem jest samo umiejscowienie akcji czasowo. Rok 2067 to 8 lat po Macrossie Frontier. Minęło mniej więcej tyle samo czasu od emisji tego serialu w realnych świecie – Sheryl, Alto i Ranka, którzy są tam gdzieś we wszechświecie, zestarzeli się o tyle samo lat, co widzowie poprzedniej serii :)

Skoro mowa o postaciach to są oni na razie wielką niewiadomą. 25-minutowy wstęp pozwolił jedynie na proste ukazanie ich podstawowych cech. Hayate Immelman – protagonista anime wydaje się być kolejnym Alto Saotome z tym, że nie ciągnie się za nim widmo niekontynuowania rodzinnego zawodu, a jeszcze większa klisza, czyli brak celów życiowych (podejrzewam, że zostanie nowych członkiem oddziału Delta, po tym jak skład girlsbandu Walküre powiększy się o jednego członka). Mirage Farina Jenius to z kolei wzorowa służbistka – charakterek najwyraźniej odziedziczyła po swojej „babci”/”matce” Milii Fallynie Jenius. Ma także szansę być drugą Misą Hayase z Super Dimension Fortress Macross ze względu na prawdopodobne uczestnictwo w głównym trójkącie miłosnym ;)
Macross Delta pilot (1)

Ten ostatni domyka Freyja Wion – nastolatka, aspirująca do miana idolki i członkini zespołu muzycznego Walküre. Na razie wywołała u mnie największą sympatię. Co prawda jej zachowanie ma znamiona kolejnej „cute dziewczyny z anime”, ale jej siła tkwi w szczegółach. Po pierwsze: ma 14 lat, a więc nie jest licealistką jak w innych tego typu historiach. Jej naiwne, dziecinne maniery wynikają z wieku. Po drugie: jej grymaśne miny kojarzą mi się z animacją i visual novel lat 90. Po trzecie i najważniejsze: nietypowy głos, należący do Minori Suzuki – zwyciężczyni konkursu Miss Macross. W czasach, gdy produkcje nagminnie częstują widzów tymi samymi seiyuu, a kobiece postacie w 80% mają piszczący, hałaśliwy głos, jej wymowa brzmi naturalnie :)

No i w sumie tyle można powiedzieć w kwestii bohaterów, bo więcej w tym epizodzie tapet niż postaci. Pomijając długonogie idolki produkcja ma w zanadrzu jeszcze bishonenów w postaci antagonistów. Najwyraźniej po to, aby fanki yaoi miały na co zawiesił oko, gdyby seria nie porwała męskich fanów.
Macross Delta pilot (2)

Prawdziwym utrapianiem serii jednak nie są oryginalne pomysły, czy klisze, a nierówne CGI. Rzuca się to w oczy na początku pilota, gdy są statyczne sceny, a elementy graficzne 3D są w nich nadużywane. Także nie zachwyca nocna scena, gdy po raz pierwszy widzimy pilotowane przez Zentradi maszerujące Reguldy (kulkowate mechy na dwóch nogach, jakby ktoś nie wiedział, o które mi chodzi). Widać, że Satelight ostatnio przeżywa kryzys w tej kwestii (Aquarion Logos). Mimo wszystko, gdy dochodzi do batalii powietrznych wszystko jest nadrabiane myśliwcami Valkyria, pociskami w stylu Itano Circus i muzyką, czyli tym, co leży u podstaw marki. Nie będę ukrywał, że serce w tych chwilach zaczęło mi mocniej bić. Ostatni raz byłem tak w euforii podczas oglądania pierwszego odcinka Gundam Unicorn i nie chodzi o zwykłą nostalgię. Po prostu Variable Fightery na zawsze zostaną dla mnie przykładem, jak powinno się rysować mechy, łączące względny realizm zmiennokształtnych robotów z ich efektownością. W Gundamach i podobnych produktach firmy Sunrise itd. dominują latające ciężkie metalowe trumny. Robociane myśliwce z Macrossa, których geneza to prawdziwe odrzutowce, sprawiają wrażenie lekkich, elastycznych, a natychmiastowe transformacje dają im szeroką możliwość manewru pomiędzy pociskami. Rzadko kiedy za to prowadzą walki wręcz.

Reasumując: idea mechów zaprojektowanych przez Shoji Kawamoriego jest tak genialna ponadczasowo, że nawet w połączeniu z nie najlepszymi modelami 3D prezentuje się dobrze. Gdyby Sunrise zaprezentował podobne CGI w serii Gundam (w sumie zaprezentował w Gundam The Origin) to zrugowałbym go ostro.
Macross Delta pilot (4)

Żeby nie było zbyt wesoło kuleje też momentami animacja 2D, a dokładniej projekty postaci epizodycznych, które sprawiają wrażenie rysowanych na odwal. Przykładem tych ostatnich jest goniąca protagonistkę para zbirów (?) – gdy po raz pierwszy ich zobaczyłem na statku, zacząłem się poważnie obawiać o resztę animacji. Podobny efekt wywarł na mnie gość, który dawał pracę protagoniście. Na szczęście gama tych ważniejszych postaci jest na tyle duża, że tego typu jednorazowe fuszerki giną wśród designów trzymających całkiem niezły poziom. Ale „żeby nie było zbyt wesoło” kują także czasem w oczy statyczne, nieszczegółowe tła, jak np. podczas obecności Freyli w tłumie. Z drugiej strony na szczęście jest też dużo dobrze narysowanych scen w drugiej części odcinka.

Jednym słowem – karuzela jakości ^^’

Moja reakcja na tego pilota jest fascynująca. Z jednej strony odczuwam wielki hype :) To jest kolejny Macross… pierwszy w życiu oglądany przeze mnie na bieżąco, który nie musi być kalką wcześniejszych (zacząłem oglądać serie z tego uniwersum niedługo przed premierą Frontiera). Podoba mi się koncept, a postacie nie zdążyły mnie jeszcze zdenerwować. Z drugiej strony… mógłby Sateligt postarać się lepsze, szczegółowe rysunki i modele 3D w mniej ważnych scenach. Wierzę, że wykonali dla odcinka ogromną ilość klatek jak chwalą w wywiadzie po epizodzie (widać dynamizm), ale trzeba je dopracować. W sumie pilot podobno niedokończony, więc może widzowie powinni traktować go jak wersję beta jakieś gry, zamiast od razu wydawać ocenę?
Macross Delta pilot (5)