Hai to Gensou no Grimgar odcinek 4 – Rzutem Oka [SPOILERY]

„Nosił wilk razy kilka, ponieśli i wilka” – oto motto, które rzetelnie podsumowuje to, co można było zobaczyć w czwartym epizodzie serii opowiadającej o grupce bohaterów próbujących przeżyć w świecie fantasy typu MOORPG. W poprzednim opisie tej serii zachwycałem się podejściem twórcy oryginału do kwestii zabijania goblinów w tym świecie. W przeciwieństwie do serii SAO (gdzie NPC to bezmózgie automaty) czy Log Horizon (dobrymi, świadomymi NPC-ami są tylko postacie człowiekopodobne) Gimgar zaoferował widzom uniwersum, w którym potwory są rozumnymi i w sumie niewinnymi ofiarami herosów. Co więcej historia poruszyła tą kwestię moralną w subtelny sposób podczas walki w drugim odcinku. Czas jednak mija, a bohaterowie najwyraźniej oswoili się z widokiem krwi. Z początku epizodu obawiałem, że cały potencjał tego elementu zostanie roztrwoniony, rozejdzie się po kościach i autor komiksu nie miał dalszego pomysłu na ten koncept.

Długo nie musiałem czekać, aby przekonać się, jak bardzo się myliłem. Wygląda na to, że nie było to ostatnie słowo w kwestii inteligencji istot „gorszego sortu” w tym świecie. Gobliny nie okazali się zwykłą zwierzyną do polowania, wyciągnęli najwyraźniej wnioski z ostatnich przypadków, jakie spotkały ich kompanów… i skopiowali się dosłownie taktykę morderców członków ich gatunku – element zaskoczenia. Oczywiście bez winy nie jest także grupka „pozytywnych” bohaterów, bo poza wtórności strategii dowiadujemy się, że jeden z bohaterów zaproponował udanie w niebezpieczne miejsce. Można powiedzieć, że jest to sytuacja rodem z gry cRPG – wybranie się aroganckich noobów w rejon bitwy bez odpowiedniego przygotowania i opcji odwrotu. Tymczasem po raz kolejny rzeczywistość okazała się czymś więcej niż tylko systemem wymagającym od gracza nieustannego klikanie w jeden przycisk – „Attack”.Hai to Gensou no Grimgar 4 (1)

Nawet klasyczne „Escape” na niewiele zdało się i zespół ponosi poważne konsekwencje. I w tym momencie nie wiem za bardzo, jak te konsekwencje ocenić. Z jednej strony jest on wynikiem dobrze zrealizowanej idei cRPG w prawdziwym świecie, z drugiej nie ma za bardzo kogo uronić łzy. Już pominę fakt, że protagonista i postacie pierwszoplanowe nie są tutaj bohaterami pozytywnymi, więc śmierć jednego z nich, zwłaszcza po obejrzeniu zimnokrwistego początku, nie wywołuje żalu. To także kwestie faktu, że tak mało dowiedzieliśmy się o nim i jest niejako postacią obcą, przynajmniej dla mnie. Co gorsza jego przeszłości schowanej za mgłą amnezji, którą przywoływał w poprzednim epizodzie, najprawdopodobniej nigdy już nie poznamy. Gorzej, że zgonu można było się domyśleć, biorąc pod uwagę, ile czasu na przemyślenia o nim poświęcił protagonista, relację ofiary z inną postacią (konkurencja wyeliminowana, „main hero” może zakładać harem ;), i jak ważny był dla grupy. Seria co prawda zyskała na tym pikanterii, bo grupa utraciła dowódcę, ale jest to też tani chwyt, przez który niejako wyeliminowała pewien inny, niepodważalny atut – główny bohater nie był tym najważniejszym w drużynie. Same opłakiwanie bohatera wyszło całkiem przekonująco, aczkolwiek mogli darować sobie przewidywalny shonenowy tekst o przyjaźni, a przynajmniej, gdy jednej z postaci zajmuje chwilę wyrzucenie tego typu myśli.Hai to Gensou no Grimgar 4 (2)

Oczywiście w odcinku nie mogło też zabraknąć innej wizytówki serii, czyli fetyszowania animatorów na tle tyłka panny myśliwej Yume, a w ramach „rozwijania” tej postaci dorzucono nam jeszcze jej czyste, gołe nogi. W sumie nie przeszkadza mi tak ten fanserwis, jeśli fabuła tego nie porusza (czyli np. nie jak w pierwszym odcinku, gdzie musieli znaleźć sobie temat o piersiach). Z drugiej strony troszkę szkoda, że animatorzy nie poświęcili tego czasu na lepsze zaplanowanie sekwencji ucieczki bohaterów, co skończyło się komiczną sytuacją z nagle pojawiającym się, ale bardzo (BARDZO!) istotnym elementem u jednej postaci, gdy są już w lesie. Wydaje mi się, że nie tak powinno się zaskakiwać widzów. Sam zainteresowany musiał być zdumiony nagłym zmaterializowaniem przedmiotu, skoro nie wspomniał o tym fakcie do ostatniej chwili ;)

Nadal trudno mi oceniać tą serię: to kocioł, w którym są zarówno ciekawe pomysły, ale i sztampowe rozwiązania. Koncept wydaje się ciekawy i w dużej części realistyczny – bohaterowie nie poszukujący wielkiego wojowania, a próbujący jedynie przeżyć w nowych realiach. Tempo różne niż w innym produkcjach – nie jest to seria dla dzieci ADHD, którzy w każdym odcinku potrzebują zwrotów akcji. Niestety niektóre koleje losu sprawiają wrażenie, jakby serial jednak był kierowany do tego targetu. Zadam tylko jedno pytanie: czy nie mogła zginąć inna postać, któraś z dziewczyn lub półgłówek? (ominę grubasa, który służy za tło) Zwłaszcza ta pierwsza opcja nie byłaby taka zła, biorąc pod uwagę zapowiedź kolejnego odcinka. Mimo wszystko będę dalej oglądać, bo produkcja momentami sprawia mi dużo frajdy.
Hai to Gensou no Grimgar 4 (6)