Boku Dake ga Inai Machi (ERASED) odcinek 11 – Rzutem Oka

No i stało się – spoilerowy obrazek, na który przez przypadek trafiłem przeszukując dwa tygodnie temu google, ziścił się w tym odcinku. Ból u niektórych widzów już duży. Nagle wiele osób odkryło, że ERASED to w rzeczywistości nie jest wcale komiks z gatunku romans. Ocena na MAL-u już poszła w dół (zjazd z 6 miejsca na 10. w ciągu dwóch dni! :D ), niektóre komentarze są bardzo emocjonalne, a… ja jestem bardzo zadowolony z przebiegu wydarzeń. Historia z całą stanowczością postawiła w tym aspekcie na realizm, niwecząc mokre marzenia senne niektórych odbiorców, którzy kochali się w tej historii głównie z jednego powodu. Produkcja nigdy nie zapewniała, że między postaciami coś naprawdę szczególnego jest. Główny bohater pomijając efekt działania młodzieńczych hormonów mimo wszystko był dorosłych człowiekiem, jego przesłanki nie wynikały ze względów uczuciowych, a chęci niesienia pomocy – zresztą w rozmowie z nauczycielem, który wspomniał, że Kayo będzie musiała zmienić miejsce zamieszkania Satoru powiedział, że najważniejsze jest jej dobro. Narzekanie w tym wypadku na rozwój wypadku czy używanie określenia NTR, tylko dlatego, że twórcy przedstawili wydarzenia w bardziej moe kresce względem mangi, jest nie na miejscu. Biorąc pod uwagę dzisiejszy przemysł anime (GATE z ugrzecznioną fabułą i słodkimi buziami bohaterek, których nie widać było na artach w light novel) – brawo, że seinen został seinenem. Obawiałem się, że twórcy pominą ten wątek (w końcu zostały dwa odcinki i ogólnie można było się skupić na czymś innym) i już nigdy nie zobaczymy Kayo w anime.
Boku Dake ga Inai Machi (2)

Wyraz twarzy niektórych „fanów” serii po ostatnim odcinku

To w zasadzie najlepszy epizod tego anime od czwartego odcinka – historia Satoru w nowych realiach, choć podobno bardzo obcięta, mi akurat przypadła do gustu. Rewelacyjny zwrot akcji związany z tytułem anime – zaskakujące jak oficjalny, angielski tytuł tej produkcji jest jeszcze bardziej adekwatny niż oryginalny. Robi on zwłaszcza wrażenie podczas emisji openingu, który na potrzeby tego epizodu został zmieniony (poza ewidentnie widocznymi modyfikacjami, pojawiły się pewne żółte elementy, nawiązujące do mowy mordercy z początku odcinka). Oficjalna nazwa serialu pojawiająca się w streamingu Daisuki.net stanowi piękną kulminację czołówki.

Podoba mi się też odwrócenie ról – bohater stracił pamięć, jest więc niejako tym 10-letnim Satoru sprzed Revivalu, stąd też na początku słyszymy jego myśli w formie głosu dziecięcego, który przez większość wcześniejszych odcinków był głosem mówionym postaci. Ten ostatni zmienił się teraz na dorosły i ma wydźwięk na odbiór bohatera przez widza jak poprzednio. Tak jak 29-letni Satoru wydawał się dziecinny w Revivalu, tak teraz mimo dziecięcego umysłu sprawia raczej dorosłego człowieka. Do tego protagonista zachował także pewną umiejętność ze wcześniejszej linii czasowej – rysowanie, którego poziom wywołuje u niego konsternację.

W przewrotny sposób ukazano konsekwencje ochrony ludzi przez protagonistę. Matka, którą w oryginalnej linii czasowej, czekał tragiczny los, tutaj też nie ma łatwo. Ostatnio współcześnie widziano bohaterkę z „opuchniętymi” oczami, gdy umierała, teraz widać ją z podobną minę, gdy musi na co dzień zmagać się z opieką nad swoim synem. Żałuję, że ze względu na długość serii raczej nie zobaczę dłuższej relacji matki z synem. Najlepszym fragmentem epizodu było jednak widzenie się Satoru z jego dziewczęcą dziewczyną – wzruszające, nostalgiczne spotkanie „po latach” i wyrzuty sumienia Kayo, że nie mogli mu pomóc (podobny żal czuł Satoru, gdy w oryginalnej linii czasowej nie uratował Kayo, choć widział ją samą w parku przed śmiercią).
Boku Dake ga Inai Machi (3)Boku Dake ga Inai Machi (4)

Ciekawi mnie, kim jest ta dziewczynka ze szpitala. Airi? Bo chyba nie wprowadzano jej bez powodu, a słyszałem, że w mandze „pierwsza dziewczyna protagonisty” nie wyparowała, a pojawiła się odmieniona w nowej rzeczywistości. Podobno stała się największą ofiarą zmian w procesie adaptacji na anime – co nie byłoby takie złe (dobra zmyłka z wyróżnieniem innej postaci), ale tylko, gdyby na koniec serii dano jej głębszą rolę. Jak będę sięgać po mangę z pewnością zwrócę też uwagę na rolę koleżanki z ławki Satoru, która dostała od tak dwa cliffhangery, aby potem tylko posłużyć jako koło zębate do wendety nauczyciela wobec swojego upierdliwego ucznia.
Boku Dake ga Inai Machi (7)

Oczywiście i tym odcinku nie mogło zabraknąć stromego cliffhangera wywracającego akcję ostatniej sceny. Ta z kolei kojarzy mi się z fragmentem na dachu z openingu. Jeśli detal z czołówki ma coś wspólnego z obecną akcją, to może czekać na nas kolejny revival np. podczas spadania z budynku ;) Zaskakujący jest w tym wszystkim fakt, że Satoru dał się ot tak sprowadzić na dach. Kiedy wrócił do stanu sprzed wypadku? Ma jakiś plan, czy może jest samobójcą? Warto także zwrócić uwagę na pewien inny, ciekawy fragment – gdy nauczyciel jest w pokoju dziewczynki i kładzie komórkę na stole ma na rękach rękawiczki, jednak chwilę potem, gdy rozmawia potem z Satoru, nie ma ich już. Nic nie znacząca kwestia, czy to jakiś ważny element dla fabuły finałowego epizodu? Ciekawe też, jak wytłumaczą wyjście bohatera ze śmiertelnej sytuacji w latach 80 – w sumie to teraz najciekawsza tajemnica serii.

Na koniec coś, co powinienem omówić na początku, bo w istocie to pierwsze minuty odcinka – mowa nauczyciela, wyjaśniająca czemu to wszystko robi. Jak dla mnie jeden wielki bullshit, który sprowadza bohatera do typowych, durnych w swoim ekscentryczności czarnych charakterów. Żenująca ekspozycja osobowości postaci niepoparta żadnymi sensownymi informacjami z jego przeszłości. Opowieść o chomikach – jakie to bardzo liryczne ;) Ogólnie można powiedzieć, że na tydzień przed premierą ostatniego epizodu główny zły historii jest jego najgorszą częścią, a twórcy, przynajmniej anime, nie zadbali ani o jego zakamuflowanie (bezczelnie go co chwilę eksponowali), ani także o dobrą odpowiedź na pytanie „dlaczego?”.
Boku Dake ga Inai Machi (1)

Mam nadzieję, że jeśli Waneko planuje wydać tą mangę w języku polskim, to zapowie ją szybko – nim skuszę się na fanowskie skanlacje. Koniec końców i tak kupię wszystkie tomiki, ale wolałbym je po raz pierwszy przeczytać w wersji papierowej. Uczucie skakania po wątkach w tym anime stało się dla mnie na tyle wielkie, że coraz bardziej skłaniam się do przedwczesnego poznania pierwotnej historii.

Wszystkie dotychczasowe odcinki Boku Dake ga Inai Machi (ERASED) można obejrzeć legalnie na serwisie Daisuki.net – wyższa jakość streamu po zarejestrowaniu i zalogowaniu na serwisie.

  • Akanoo

    Jak dla mnie to jest bajka zdecydowanie warta uwagi, bo ma bardzo oryginalną historię, którą było mi dane oglądać co tydzień z uśmiechem na twarzy, a ten motyw z zmienionym openingiem po prosty genialny. Nic tylko zabrać się za mangę i trzymać kciuki za Waneko :3

    • 80sLove

      Zgadzam się. Warto obejrzeć choćby dla samej tematyki, postaci i wykonania serii. Fabuła może pod koniec nieco rozczarowująca, ale trzyma w napięciu i przynajmniej do momentu zakończenia wątku Kayo na dobrym poziomie.

      Szkoda, że skoczyło się tak jak skończyło, ale patrząc na poziom niektórych dzisiejszych japońskich kreskówek jest nadal dobrze.