Macross Delta odcinek 1 – Rzutem Oka

Czyżby po nieudanym Nobunaga The Fool i niepotrzebnie odwracającym się od własnej marki Aquarion Logos studio Satelight wreszcie uraczyło nas serią, z której oglądania można wyciągnąć czystą przyjemność? Pewnie dla wielu ludzi nie, bo nie spodziewali się w Macrossie latających magical girls. Ja na szczęście po 3 miesiącach przyzwyczaiłem się do bardziej humorystycznej, radosnej atmosfery pierwszego odcinka, a pomógł mi fakt, że znam wypowiedzi twórców uniwersum z przeszłości i umiem je połączyć ukrytymi informacji znajdujących się w newsach.

Nowy Macross targetuje w nieco większą grupę niż fani modelów mecha. Przede wszystkim próbuje się wkupić w gust żeńskiej widowni. Świadczy o tym fakt, że wszystkie 4 mangowe spin-offy serii będą publikowane w shoujo i jousei magazynach, czyli pismach celujących do płci pięknej. Nie ma w tym nic dziwnego, bo kilka lat temu, w programie na 30-lecie pierwszej serii twórcy omawiali serie pod względem ich fanów. Powiedziano, że w roku 1984 były dwa przełomowe anime: Macross Do You Remember Love? oraz Nausicaä z Doliny Wiatru. Pierwszy miał trafiać do mężczyzn, drugi zagospodarował żeńską widownię. Podsumowaniem do tych rozmyśleń było określenie Macross Frontier jako serii łączących obydwie grupy. Gdy prześledzi się mangi oraz inne gadżety związane z Macrossem można odnieść podobne wrażenie – to przy okazji Macross Frontier pojawiła się manga np. „Sheryl – Kiss in the Galaxy”, a gdzieś nawet czytałem, że przez jakiś czas nawet wydawano magazyn yaoi (oczywiście niepornograficzny czy erotyczny, tylko niewinny – producenci dbają o image marki, nie robiąc przesadzonego „Elseworld”).

090112_211859_ed

Nie można się dziwić, że w przypadku nowej serii, producenci postanowili bardziej udobruchać tą grupę, stąd tyle dziewczyn z długimi nogami i w magicznych (hologramowych) strojach przewijających się w składzie. Tylko Freylę można określić jako drobną moe dziewczynę, jaką na co dzień doświadczamy w innych, dzisiejszych seriach. Ponadto przez historię przewija się wiele bishonenów, oczywiście po tej złe stronie.

Ogólnie więc zamiast wylewać żale i spodziewać nie wiadomo jakiej wielkiej epickiej, poważnej space opera’y (którą Macross nigdy nie był) postanowiłem spojrzeć na nią, jak na tytuł, który ma mi po prostu cotygodniowo sprawiać frajdę. W ten sposób po ponownym obejrzeniu, tym razem finalnej edycji pierwszego odcinka byłem usatysfakcjonowany bardziej niż po seansie sylwestrowej wersji testowej ilota. Seria zapowiada się dla mnie jako produkcja przygodowa, dająca mi to, czego nie dało mi Aquarion Logos. Genesis of Aquarion / Aquarion Evol z moimi ulubionymi mechami – Valkyriami i wpadającą obłędnie w ucho, różnorodną muzyką :D

Macross Delta 01 (4)

Finalna wersja epizodu pod względem materiału pierwotnego nie jest szczególnie różna od poprzedniej – wycięto kilka, niepotrzebnych krótkich scen (np. nie ma krótkiego fragmentu z patrzeniem planetę przez Freylę po tym, jak dziewczyna schodzi z drabiny na początku odcinka), dodano więcej klatek, wyostrzono trochę modele CGI, a także poprawiono muzykę względem innych dźwięków występujących w anime. Niby tak niewiele, ale czuć teraz dużo większy dynamizm w scenach walki, a i fragmenty, w których bohaterowie nie walczą w myśliwcach wyglądają bardziej płynnie. Dopiero pod koniec epizodu dostajemy nowy 2-3 minutowy urywek, który jest całkiem zabawny, zwłaszcza gdy przywoła się inną wcześniejszą scenę, uzasadniającą taki styl walki. Postać nie ma dobrego pojęcia o sterowaniu Valkyriami, co prezentuje w ostatnich sekundach, gdy środowisko walki zmienia się. Ale póki tkwił na własnym placu boju szło mu całkiem nieźle :D Co bardziej zabawniejsze po raz kolejny Shoji Kawamori udowadnia, że jego pomysły ciągle ewoluują – tak jak pisałem przy okazji testowego odcinka magical girls nie posługują się tutaj żadną magią,a  dorobkiem technologii z poprzednich serii. Również idea tańczenia protagonisty nie wzięła się z niczego – podobną sytuację można było zaobserwować dokładnie pod koniec poprzedniego animowanego Macrossa – filmu kinowego Macross Frontier: Sayonara no Tsubasa. Były to zupełnie inne wygibasy, ale twórcy uniwersum najwyraźniej się idea zdobywania w inny sposób umiejętności bardzo się spodoba, stąd taki „freestyle” protagonisty, czy wcześniejsze boysbandowe popisywanie się pilotów Valkyrii przed cywilami/widownią.

Macross Delta 01 (8)

Macross Delta 01 -10

Skoro poruszyłem wcześniej kwestie Aquariona – czy Shoji Kawamori ma w ostatnich latach jakiegoś fiksa na punkcie gołych ciał? Nie mówię tu o jakieś perwersji, ale o „duchowe” przedstawianie bohaterów w stroju Evy ;) Mieliśmy groteskę w stylu orgazmu przy połączeniach robotów w Aquarionach, teraz mamy nirwanę pod wpływem muzyki. Czy widzowie mają to traktować na serio, czy z przymrużeniem oka? ^^’

Innym przykładem, że pan Kawamori lubi recykling własnych pomysłów jest sam moment trafienia za stery przez Hayate, aby uratować swoją damulkę, czy zestrzelenie (może wreszcie skasują rozbijającą się Valkyrią siedzibę Satelight – dla niewtajemniczonych – zobacz: 1-2 odcinek SDF Macross :). Panna Frayla sama zaczęła szaleć, jednak koniec końców pewne klisze muszą być zaliczone.

W pewnym sensie główny trójkąt jest powrotem do SDF Macrossa, oryginalnej serii z lat 80. Hayate Immelmanm poza dziewczęcą urodą (gdy wyszły pierwsze trailery myślałem, że był żeńską postacią) zaczyna od cholerycznego charakteru Hikaru Ichijyo, który również wstąpił do jednostek SDF-1, bo w sumie nie miał nic lepszego do roboty i tylko tam mogły przydać się jego umiejętności. Freyja Wion to niejako Lynn Minmay, pewna siebie, uciekająca ze swojego domu, dziewczyna, która chce zrealizować swoje wielkie marzenie zostania piosenkarką. Jest też tak samo głupiutka, ale tym razem we współczesnych standardach. Z kolei Mirage Farina Jenius, jak już wcześniej mówiłem, to prawdopodobnie następczyni Misy Hayase – poważnej do bólu służbistki, prawdopodobnie niemającej życia prywatnego. Ciekawe, czy tak samo wątek uczuciowy zamiesza w jej życiu.Macross Delta 01 (13)

Macross Delta 01 (3)

Macross Delta 01 (1)

Można tak kopać głębiej i głębiej, a okaże się, że Macross Delta może mieć więcej wspólnego z klasycznym Macrossem niż na pierwszy rzut oka to widać. Po prostu nie rzucają się w oczy i są przykryte przez elementy, które mogą nie wszystkim odpowiadać. Nie oznacza, że Macross nie przypomina już Macrossa.

Zwłaszcza, że seria nadal w doskonały sposób spełnia swoje popkulturowe aspekty, jakim jest dobra muzyka popularna. Victor Entertainment, kryjące się obecnie pod marką Flying Dog, nadal nie zawodzi pod względem produkcji soundtracku dla serii, doboru piosenkarek. Przede wszystkim podoba mi się, że Macross Delta, pomimo siedzenia wśród tego współczesnego bajzlu zwanym fikcyjne idolki, potrafi zaprezentować jakościowo dobrze wykonane piosenki. Aktorki podkładające głos pod Walküre brzmią naturalnie, nie zmieniają tonu swojego śpiewu, aby brzmieć bardziej słodko czy moe w przeciwieństwie do tych wszystkich produkcji typu Love Live czy Idolmaster. Dzięki czemu „Ikenai Borderline” przypomina utwór kierowany do szerokiej publiczności, a nie jak jakiś podrzędny track wykonany dla pierwszego, lepszego anime. Gdy pierwszy raz go słuchałem w trailerze nie byłem jakoś szczególnie zafascynowany. Potem jednak przyszedł „preview episode”, czysta wersja płytowa i prawidłowy pierwszy odcinek, które sprawiły, że jestem teraz tym utworem bardzo nakręcony – nawet w tej chwili nucą mi się w głowie słowa „giri giri eye ikenai Bordeline!”. Oczywiście na przemian z tekstem drugiej piosenki – „Koi! HALATION THE WAR”, czyli „Welcome to Walkyria World” (do czasu napisania jednego z ostatnich wpisów byłem święcie przekonany, że to tytuł piosenki ^^’).

Zresztą pod względem wizualnym idolki również mi się podobają. Zamiast licealistek wyglądających jak dzieci (znowu Love Live, Love Live Sunshine, Idolmaster czy wspomniany przeze mnie kilka miesięcy temu projekt BanG Dream! ^^’). Przypominają długowłose modelki, w większości „wiekowe” jak na standardy dzisiejszych anime i kobiece (poza 15-letnią Reina Prowler, lubujących się w zjadaniu pewnych stworzeń morskich w całości ;) podczas koncertów. Miła odmiana. Z innej perspektywy bardziej współcześni „konserwatyści” nadal mają w końcu do wyboru Freylę Wion ze swoim młodzieńczym moe urokiem. Mnie w niej przede wszystkim zadowala świeży głos, który jest tak bardzo naturalnie chrapliwy.

Macross Delta 01 (5)

Macross Delta 01 (9)

Macross Delta kontynuuje tradycję z Macross Zero i serialowego Macross Frontier – po raz kolejny głównymi złymi są ludzie. Fani już zaczęli debatować nad tym, kim są uroczy, niegrzeszący urodą młodzieńcy (jest też element „diversity” w postaci jednego mięśniaka ;). Wysunięto wręcz tezę, że nowymi antagonistami są spadkobiercy Anti U.N. z Macross Zero. Wskazywać na to miałoby uzbrojenie – chodzi o bardzo zwrotnego mecha SV-262, który nie tylko z nazwy, ale też z wyglądu kojarzy się z SV-51. Ciekawe teza, aczkolwiek wątpię, aby chodziło o idee niezależności w epoce, gdy ludzkość rozpływa się po całej galaktyce, wchłaniając do swojej kultury przedstawicieli innych gatunków. Jestem ciekawy, co znowu wymyśli Kawamori, aby wyjaśnić zachowanie bishonenowych bad boyów, na których widok nie tylko piszczą dziewczyny, ale także zwykli cywile podczas rozpieprzania im planety ;)

Macross Delta 01 (11)

Zresztą nie wiem, czy to przypadek, ale miasto, zaprezentowane w pilocie, kojarzy mi się z jakimś ciepłym krajem arabskim. Po francusko-sanfranciskowsko-tokijsko wyglądającym Frontierze mamy tutaj gorący klimat, ludzi ubranych w szmaty… terrorystów… ^^’

[…]

 

Macross Delta to kolejna przystań na drodze Macrossa, który coraz bardziej odchodzi od początkowej stylistyki, jednocześnie zostawiać pewne monumentalne elementy, składające się na historię, jak trójkąt miłosny, piosenka, Valkyrie. Jednocześnie sama stylistyka nie wzięła się znikąd, tylko od lat istniała gdzieś tam na drugim planie. Shoji Kawamori określa swoją nową serię jako połączenie Macrossa 7 z Macrossem Plus. W jednym z ostatnich wywiadów powiedział, że obydwie serie, które startowały w 1994 roku były jego odpowiedzią na zakończenie Macross: Do You Remember Love?, które nie do końca mu się podobało. Chodziło o scenę z zabijaniem głównego złego w momencie „Ai Oboete Imasu ka” podczas, gdy cały film i poprzedzający ją serial miały mieć zupełnie odwrotne znaczenie.

Na tym tle Macross Plus miał reprezentować idee złego użycia muzyki, z kolei Macross 7 miał być jej jasną stroną. Czy będzie miało to jakiekolwiek znaczenie podczas rozpoczętego właśnie sympatycznego „hurr hurr hurra”? Czas pokaże.

Macross Delta 01(09)