Macross Delta odcinek 4 – Rzutem Oka (spoilery!)

Macross Delta sprawia wrażenie serii, która miała być prezentem dla fanów z okazji 30-lecia serii Macross. Nie dość, że produkcja nieustannie w jakiś sposób nawiązuje do wcześniejszych części tego uniwersum, to jeszcze w tym epizodzie przedstawia wyraźnie zagrożenie dla całej ludzkości i ich sprzymierzonych ras. Widać, że seria była przygotowywana od dłuższego czasu przez Shoji Kawamoriego i producentów, a nie była tylko odpowiedzią na chwilowe popularności w przemyśle anime. Każdy dotychczasowy odcinek miał jakiś konkretny cel w świetle całej historii. Pierwszy był wstępnym spotkaniem bohaterów, drugi dotyczył rekrutacji Freyji, trzeci z kolei był testem umiejętności Hayate. Można powiedzieć, że od czwartego odcinka fabuła przechodzi do setna opowieści – w tym odcinku na scenę ponownie wchodzą antagoniści, nie tylko próbując atakować oddział Delta, ale także wypowiadając jasną deklarację na temat celu ich działań :)

Macross Delta 04 (05)

Zacznijmy od początku,czyli od koncepcji magical girls w nowej serii, która podobno Macrossowi tak nie przystoi. Tymczasem w świetle ostatnich faktów taki sposób walki sens. To już nie tylko kwestia technologii, która w tym uniwersum od dawna pozwala na wyczynianie podobnych cud. Historia w trzech ostatnich odcinkach zbudowała poważne uzasadnienia, dlaczego idolki stoją na pierwszej linii z syndromem Var, zamiast kryć się za pilotami w myśliwcach. Okazuje się, że na tą chorobę może zapaść dowolny pilot Valkyrii, a jest ona rozsyłana z premedytacją przez antagonistów, którzy wiedzą dokładnie, jak ją wykorzystywać dla własnych celów. Co prawda oddziały Delta nie padły ofiarą przypadłości, ale i wśród nich komuś przez chwilę bolała głowa (zapowiedź przyszłym komplikacji?). Podsumowując: ładowanie piosenkarek w mecha jako drugiego pilota jest w tym wypadku nieodpowiedzialne. Nie okazuje się także, że nie każda randomowa diva potrafi leczyć syndrom (nikt nie przeszedł przesłuchania, jedynie Freyja dostała drugą szansę). Zespół Walkurie jest wyraźnie przedstawiany jako ewenementem i niemądrze byłoby je narażać umieszczając w kokpicie z potencjalnym chorym.Macross Delta 04 (02)

No, ale pozostaje jeszcze trzecia kwestia – czy bycie w środku pola bitwy jest mądre. Nie za bardzo, ale tylko w taki sposób bohaterki mogą efektywnie robić to do czego są zwerbowane. Jak twierdzi Makina w czwartym odcinku ich moc pochodzi z biologicznych predyspozycji. Jeśli ich śpiewy zostaną nagrane lub zdigitalizowane, to ich siła praktycznie znika. Biorąc pod uwagę te wszystkie czynniki jedyną sensowną strategią pozostaje uzbrojenie idolek w środki samoobrony, pomoc w postaci myśliwców Valkyria i wysłanie na plac boju. Nagle wszystko staje się racjonalne, a przynajmniej o wiele bardziej racjonalniejsze niż w przypadku Macross 7. Oczywiście można się przyczepić w tym odcinku trochę do myśliwców U.N. Space, którzy nie potrafią ustrzelić swoimi pociskami skaczących po miejscu walki piosenkarek. Z drugiej strony cierpią na syndrom Var – niejako mają wyprane mózgi jak szturmowce z Gwiezdnych Wojen ;) Fabuła wygodnie unika ich bezpośredniego konfrontowania z głównymi antagonistami.
Macross Delta 04 (1)

Seria także rozszerza zasób wiedzy o uniwersum także w innym aspekcie. Przedstawiona zostaje nowa informacja na temat rasy do której należy Freyja. Okazuje, że mieszkańcy Windermere to gatunek podobny do Ocampa z serialu Star Trek Voyager. Co prawda różnica nie jest tak drastyczna względem ludzi, ale można powiedzieć, że tym samym Freyja staje w czymś w rodzaju odpowiednika rockmana epoki dzieci kwiatów – żyć intensywnie, umierać młodo. Dzięki temu zabiegowi poczułem większą sympatią do bohaterki i nie jest on wynikiem smutku, ale podziwu. „Mogę latać, jeśli tylkospróbuję” to nie tylko słowa nastoletniej dziewczyny, ale w też osoby w średnim wieku walczącej z nudnymi życiem, jakie fizyka i samo sobie podporządkujące społeczeństwo dla niej zostawiło.

Co fajniejsze kwestia ta wyjaśnia, dlaczego większość antagonistów to młodzi, piękni bishoneny. Jeśli dołączy się do tego ksenofobizm ludu, niechęć do kultury ziemskiej, niemożność powrotu na własną planetę przez Freyję po dokonaniu wyboru kariery piosenkarki, można domyślać się racjonalnych motywów „złych”. „Protokultura” reprezentowana w centrum przez Ziemię prawdopodobnie szkodzi i skraca im życie – mają więc ważne powodu, żeby zrobić kuku zatruwającej ich własne tradycje ludzkości i ich sojusznikom ^^’ Przyjemna odmiana biorąc pod uwagę poprzednio zaprezentowane  zmanipulowane kosmiczne owady z Macross Frontier, z którymi trudno było jakoś się utożsamiać, nawet jeśli czasem były cute ;) Do tego protagonistka znalazła się między młotem, a kowadłem.

Zastanawiające na tym tle są słowa starego z wyglądu Hermana Kroesa, który już któryś raz powtarza, że jego podkomendnym nie jest już Bogue Con-Vaart. Próba zwrócenia uwagi na różnicę więzi w społeczeństwie Windermere czy nic nie znacząca kwestia powtarzana do znudzenia?
Macross Delta 04 (3)

Po raz kolejny wtopę zalicza się za to Mirage, która coraz bardziej okazuje się osobą, która przy swoim całym trzymaniu pionu, jest osobą, której trudno podejmować decyzję. Ciekawe, czy zostanie szerzej pociągnięty wątek jej rodziny, który przypuszczalnie powinien mieć jakiś wpływ na jej często kamienną, ale pękającą u podstaw postawę. Nadal ukazuje lekkie niezadowolenie ze sposobu bycia Hayate, który zresztą w tym dostaje znowu ataku entuzjazmu godną Isamu z Macross Plus, bawiąc się niebezpiecznie nad widownią. Przy tym nie jest jakoś efektywny podczas walki i również miotają nim wątpliwości, co jego zawsze poważna koleżanka ^^’

Przy okazji widać, że niemiecko-brzmiące nazwiska czy nazwy bohaterów nie są przypadkowe. Bynajmniej cała impreza powitalna na cześć Freyji (i Hayate – zabawna „doczepka” na tablicy :D ) nie przypomina japońskiej popijawy sake, tylko jakiś Zechgelage w piwnym szynku na przedmieściach jakiegoś miasta u naszych zachodnich sąsiadów (nawet podkład muzyczny przez chwilę taki jakiś szlagierowy ;) Podoba mi się nadal, jak bardzo dobrze serii wychodzi operowanie dużą liczbą postaci przez humorystyczne akcenty jak np. nieudany podryw, jedzenie posiłku przez Reinę (prawdziwa Zentradi – deklaracja z pilota o jedzeniu nie jest jakiś przykładem ewenementem ^^) czy filmik instruktażowy dotyczący używania skafandrów EX-Gear. Warto też zauważyć, że to dopiero czwarty odcinek, a seria prezentuje już czwartą planetę z ośmiu wspomnianych : Al-Shaha, Ragna, Windermere, Listania, Ebel, Gregor, Randor, Vordor.. Dobra seria przygodowa z mechami potrzebuje podróży międzygwiezdnych, a w szczególności świat Macrossa rozszerzający się od dekad we wszystkie strony. Wreszcie czuć, że uniwersum żyje.
Macross Delta 04 (06)

Również bitwy powietrzne i koncert wypadają bardzo soczyście. Jako podkład muzyczny pod przemianę bohaterek tym razem można usłyszeć instrumentalną wersję „Koi! HALATION THE WAR”. Następnie rozpoczyna się występ sceniczny holograficzny przypominający wystąpienie Ranki Lee z drugiego filmu kinowego Macross Frontier. Jako utwór główny zostaje zaprezentowana nowa piosenka – „Cosmic Movement”, która wraz z towarzyszącą ją animacją, stała się dla mnie najlepszym dotychczasowym momentem serii. Modele CGI Valkyrii wreszcie prezentują się z gracją, a choreografia idolek jest „przyjemna dla oka” i dobrze dopasowana do rytmu muzyki. Jest to wreszcie taki poziom rzemiosła, jaki spodziewałem się po telewizyjnym Macrosie ^^

Dobrze prezentuje się także późniejsza bitwa. Seria, jak zwykle nie zawodzi w randomowym ukazywaniu uzbrojenia. Co prawda oddział Delta ma modele w różnorakich barwach jak na akrobatów przystało, ale już wojskowe jednostki U.N. Spacy oraz Aerial Knight z Krainy Wiatru prezentują się, stonowanie, tak samo i odpowiednio na stronę konfliktu. Cały show kradnie scena transformacji jednostek tych drugich – SV-262, z holograficznymi dodatkami na skrzydłach.
Macross Delta 04 (01)

W przypadków postaci promienieje przede wszystkim Mikumo, za którą wyraźnie kryje się jakiś sekret. Już z opisu prezentowanego przed premierą serii wynikało, że jest tajemnicza, a jej wiek jest niesprecyzowany. Nie posiada też nazwiska, zamiast pić piwko z przyjaciółmi wspina się na szczyty gór, gdzie w stroju ewy rozmyśla nad ideą śpiewania. Warto zwrócić uwagę na słowa, które wypowiada – zaczyna od pytania poruszającego sens śpiewania przez ludzi, jednak po chwili poprawia się zastanawiając się, dlaczego sama to robi. Może to oznaczać, że bohaterka nie jest człowiekiem, a może nawet idąc dalej żadną ze spotykanych ras w Macrossię. Osobiście stawiam na coś w rodzaju robota pokrytego hologranem z AI w stylu Sharon Apple. Swoją teorię wynoszę stąd, że najbardziej zawsze ryzykuje, robi co jej żywnie się podoba podczas koncertów, nawet na chwilę nie rezygnując z uśmieszku na swojej twarzy (przypomina mi lisy, zadufany w sobie wyraz wirtualnej divy z Macross Plus). Zdarzyło się jej już znaleźć pod gruzami, aby po chwili jakby nic dalej skakać tu i tam. W przypadku pozostałych bohaterek nie ma takiego harcowania. Zabawnie patrzy się, jak okrutnie próbuje speszyć nową członkinię swojego zespołu prostym tekstem o konsekwencjach nieudanego występu :)
Macross Delta 04 (5)

Jedyny problem to taki, że w przypadku mocy Walkure mówi się o biologicznym aspekcie, co może wskazywać, że bohaterka jest po prostu z jakieś innej nieznanej dotąd rasy. Wpadłem też na inny szalony pomysł. Mikumo przypomina dość bardzo Sheryl Nome. Co jeśli podobieństwo nie jest przypadkowe i dziewczyna jest… córką zaginionej pary – Sary Nome i Shin Kudo z Macross Zero. Ewentualnie Mao Nome się odmłodziło… w końcu ten sam kolor włosów… interpretacje niczym z tabloidów wydawanych w Macross 7 („czy Nekki Basara jest nieślubnym synem Hikaru Ichijyo i Lynn Minmay?”  ;)

Na koniec mały bonus od użytkownika forum Macross World, czyli gdzie obecnie ( w roku 2067) przypuszczalnie znajdują się dwie inne popularne kolonie typu Macross na mapie galaktyki :)

Macross Delta mapa

Większy rozmiar

Wykonane na podstawie porównania z mapką pojawiającą się na początku serii Macross Frontier. ^^

PS. Walküre = Var + Curie. Dzięki dla bastek66 za zwrócenie uwagi. W sumie ciekawe wykorzystanie niemieckiego odpowiednika Valkyrii. Widać Japończycy w każdym wieku mają zadatki do przerabiania obcojęzycznych słów na inny język. Zresztą my, Polacy nie gorsi i swoją kaszankę mamy ;)

PS. 2 Pewne rzeczy nigdy się nie zmienią w Macrossie jak… zaliczenie gleby przez idolki na oczach publiczności ;)

Macross DElta porównania