Macross Delta odcinek 5 – Rzutem Oka (spoilery!)

Z każdym odcinkiem mam wrażenie, że nowy Macross został wymyślony już na 30-lecie całego uniwersum. Podejrzewam, że Shoji Kawamori już dawno zaplanował sobie tą opowieść, aczkolwiek Big West – właściciel praw – nie chciał wyłożyć pieniędzy na produkcję, mając stały dochód z poprzedniego ogniwa marki – Macross Frontier (nie wspominając o mamonie z tłoczonym wtedy raz za razem kolejnych wydań Blu-ray zremasterowanych wersji starszych części).

Macross Delta 05 (2)

Mówię o 30-leciu, bo Macross Delta to w istocie wielka laurka dla fanów Macrossa. Po raz pierwszy w historii serial nie nawiązuje po łebkach do wydarzeń z wcześniejszych części, wręcz przeciwnie – odniesień jest pełno i nie są puste – sugerują nieco inny obraz wpływu ludzkości na galaktykę. Wydaje się, że antagoniści mogą mieć jednak nieco inne, większe powody do buntu wobec New U.N. Governament niż wspomniane przeze mnie w poprzednim wpisie niezbieżności kulturalno-fizyczne. Widz dowiaduje się nowych interesujących faktów na temat działalności rządu ziemskiego. Shoji Kawamori postanowił bez ogródek nawiązać do niesprawiedliwości dziejowej, jaka niejako miała miejsce w czasach Macross Zero (wygrana sił unifikacyjnych nad koalicją państw suwerennych). To, co dotychczas oglądaliśmy w poprzednich produkcjach wydaje się teraz historią pisaną przez zwycięzców (co pasowałoby pod tezę twórcy Macrossa, który kiedyś stwierdził, że wszystkie Macrossy to filmy wojenne na podstawie „prawdziwych wydarzeń” z uniwersum Macrossa, a nie ich dosłowne przedstawienie). Wygląda na to, że N.U.N.S odziedziczył pewne złe nawyki po swoich ziemskim poprzedniku. Widzowie dowiadują się, że w uniwersum Macrossa nie istnieje coś takiego jak odpowiednik pierwszej dyrektywy ze Star Treka, czyli nie wtrącania się w sprawy innych, niższych gatunków. W tym wypadku nawiązania Aerial Knights do Anti U.N. w postaci nazw i wyglądu maszyn nie były przypadkowe. Antagoniści walczą z tym samym systemem i porządkiem w galaktyce, jak to było 60 lat temu na Ziemi. Tym samym fani dostają ciekawych pod względem ambicji „złych”. Winderemere uważają się za prawdziwych spadkobierców Protokultury. Czyżby Delta miała spowodować reperkusje dla pozytywnie niby prowadzonej polityki kolonizacji w uniwersum.

Macross Delta 05 (10)

Dodatkowo produkcja postawiła najwyraźniej odwołać się do okresu dwóch okresów kolonizacji New U.N. Spacy. Pierwszy kontakt mieszkańców Windermere z Ziemianami miał miejsce 40 lat temu – na niebie planety widać przestarzałe obecnie statki klasy Megaroad (model widziany w epilogu Macross Flashback 2012). Z kolei niebosa globu wodnego świata Ragna nawiedziły statki kolonizacyjne nowej klasy Macross, którego reprezentantami są m.in. widziane w kilku poprzednim anime Macross 7, Macross Frontier czy Macross Galaxy. Niektórzy fani próbują to jakoś wtłoczyć w znane fakty, na zasadzie wykluczania i porównać z mapą znaną z Macross Frontier. Na tych podstawach Windermere miałaby mieć do czynienia z Megaroad-06, a Ragna z Macrossem 01 (nie mylić z SDF-1 Macross, jak mówiłem chodzi o „nową klasę statków kolonizacyjnych”). No i oddział Delta najwyraźniej nie podlega wcale N.U.N.S., a jest częścią najemniczej firmy prywatnej jak Strategic Military Services z Macross Frontier.

Przy tym wszystkim żałuje, że antagoniści zachowują się bardzo teatralnie, szlachecko, bishonenowo, jednym słowem – typowo dla medium anime (Chara Aznable i rzesze słabszych od niego „męskich” bohaterów). Ogólnie zachowania większości Rycerzu Wiatru po prostu odbieram w stylu „meh”, czyli nie denerwuje mnie to na razie specjalnie, ale trudno, aby mnie to kręciło (chociaż pokój z okularami mnie rozbawił  :D ). Jest jeden wyjątek w postaci narzekającego, emo gówniarza – Bogue Con-Vaart, napierającego w tym epizodzie na swojego senpai-a. Nie dość, że jego głos i gęba kojarzy mi z uczuciem piszczących, nienaoliwionych drzwi, to jeszcze dla zabawy atakuje swojego dowodzącego bardzo stereotypowym dla możnowładcy narzędziem. Niby wiadomo, że ma to pokazać złożoną, barwną relacje rywalizującego ucznia z nauczycielem, ma być wabikiem dla fujoshi czy innych fanek anime,. Nie zmienia to faktu, że jest to tanie zagranie i dodatkowo irytujące dla męskiej widowni, którzy raczej nie pokochają tego skamlającego rudzielca.

Macross Delta 05 (1)

Zastanawiające jest to, że *pozytywni* bohaterowie uniwersum nie przedstawiają konkretnych uczuć co do przeszłych działań wrogów – tak jakby walka o skuteczna suwerenność sprzed paru lat była suchym faktem, nie wartym uwagi dla reszty mieszkańców galaktyki. Taka Freyja z typowa dla siebie dziecinnością nie może zrozumieć, dlaczego jego rodacy toczą boje. Ciekawych przypadkiem jest Mirage Farina Jenius, która motywuje się pewnym romantycznym aspektem wojny z przeszłości, który wywoła uśmiech dla fanów starszych Macrossów. Po przeciwnej stronie stoi Hayate, który bardziej stopą po Ziemi w kwestii podejścia do wojny, mając zdanie swojej nauczycielki lotnictwa za bullshit. Podoba mi się, że historia nie bawi się przy tym w paplaninę nad kwestiami oczywistymi – nie eskaluje długimi mowami na temat okrutności wojny. Wstrzymującego się z decyzją protagonistę widzimy z niezadowoloną wyrazym twarzy, ale poza krótką nienarzucającą się sceną z Mirage, nie otwiera ust zarzucając innym, że źle robią, że wojna jest nie w porządku, tylko skupia się na sobie. Jest to dobre zagranie – po co bohatera ma się odzywać, skoro po poprzednich odcinkach doskonale wiadomo, jak widzi sprawy. Zresztą to nie jedyny przypadek – mamy także innego członka oddziału Delta, który choć zgadza się na dalsze zatrudnienie, to zaraz obraca to w żart, nie pozostawiając wątpliwości, że bohater nie jest pewny sensu uczestnictwa w tym przedsięwzięciu. Potwierdzenie jest w innej scenie.

Wracając do Hayate fabuła konsekwentnie buduje obraz jego nie do końca poważnego charakteru. Otóż w tym odcinku organizuje on coś podobnego dla Freyji, co Hikaru Ichijyo swego czasu zrobił dla Lynn Minmay w filmie kinowym Macross: Do You Remember Love?. Z tym, że jak mówiłem już wcześniej Hayate ma duszę lekkoducha Isamu Dysona z Macross Plus, więc wygląda to jeszcze bardziej nieroztropnie. Potwierdzeniem jego niepoważności są też buntownicze pobudki, które skłoniły postać do podjęcia ostatecznej decyzji na końcu epizodu :) Można nie lubić protagonisty serii, aczkolwiek nie można zaprzeczyć, że jest sensownie napisaną postacią. Jak kiedyś pisałem lubię, gdy bohaterowie Macrossa ssą, ale muszą ssać naturalnie i ciekawie. Dlatego nie pałałem miłością do Ranki Lee i Alto Saotome do momentu filmów kinowych, które trochę poprawiły im osobowości (wyjątkiem jest Sheryl Nome – pewna swego macrossowa Madonna ze smutna przeszłością, a i potem mająca moment kryzysu – od początku była dla mnie „fun”).

Macross Delta 05 (9)

To, co jest jeszcze dobre to brak taniego wątku miłosnego. Postacie skupiają się na swoich pasjach (w przypadku Mirage na obowiązkach ;), a nie robią maślanych oczu do kogoś innego. Stosunki bohaterami są w tej chwili czysto neutralne, przyjacielskie (momentami złośliwe jak Hayate i Mirage) i autor jakby chciał mogłyby tak to pozostawić. Podoba mi się też traktowanie „rum” na głowie Freyji nie tylko jako moe ozdobnika, ale jako elementu mającego jakieś znacznie dla fabuły: komicznego (czyżby serduszko było erotycznie czułym miejscem – tak jak w przypadku uszów Ferengi z serialu Star Trek Deep Space Nine? ;) oraz co najważniejsze – wskazującego, jaki dziewczyna ma w danej chwili humor.

Nie można mieć także nic do zarzucenia w sprawie wątku dwustronności bohaterki. Ona tego jeszcze nie wie, ale chyba została postawiona w sytuacji, która może ją przerosnąć:
II wojna światowa – Lili Marleen – piosenka popularna po obu stronach konliktu
2009 – Lynn Minmay – piosenkarka w czasie I Wojny Kosmosu, popularna po obu stronach konfliktu
2067 – Freyja Wion – piosenkarka uważana za szpiega po obu stronach konfliktu ^^’

Daje to nowe możliwości rozwijania fabuły np. bohaterka będzie miała cel w dalszej części serii – zasłużyć sobie o status gwiazdy wśród nieufnej jej publiczności obu nacji. Zresztą motyw szpiegostwa to nie nowa idea – Sheryl Nome doznała to na własnej skórze w filmach.

Macross Delta 05 (3)

Reszta dobrych postaci też ma swoje 5 minut, czy podczas akceptacji oferty, czy to w scenach z barze, gdzie dostają trochę atencji mediów. Niby nie jest to dużo, ale nie można powiedzieć, że służą za bezbarwną dekoracje dla głównego trójkąta. Mam jedynie uwagę do Messera Ihlefeldta, którego jedynym konkretnym zajęciem, gdy nie walczy, jest opieprzanie protagonisty. Niby ten ostatni zasłużył, ale wypadałoby to o wiele lepiej, gdyby nie tylko jedna osoba zwracała uwagę na pewną formę niesubordynacji bohatera. Przydałaby się jakaś kara czy coś w tym stylu w przyszłym epizodzie.

Za to muszę przyznać, że forma niesubordynacji przypadła mi bardzo do gustu. CGI, kolory, muzyka, gesty Freyji . wszystko solidnie wykonane i co ważne w macrossowym luźnym klimacie – fragment przypomina mi trochę luźne romantyczne sceny z randki Minmay-Hikaru z Macross DYRL (wersja Flashback 2012 z piosenką Sunset Beach) pomiędzy kolejnymi bitwami. W poprzednim wpisie mówiłem, że Macross Delta jest coraz lepsza z każdym odcinkiem. Podobnie wydaje się być w wykonaniem artystycznym. Porównując epizod piąty z pierwszym czy drugim ma się wrażenie, że nagle animacja 2D stała bardziej płynna i szczegółowa (postacie i tła wydają się lepiej cieniowane i ostrzejsze). Również CGI nie pozostaje w tyle. Modele Valkyrii są wyraźnie, dynamiczniejsze i lepiej współgrają z tłem.

Macross Delta 05 (5)

P.S. Zaktualizowana o nowe domniemania mapka z forum Macross World ^^

POWIĘKSZENIE
Macross World specullation

Macross Do You Remember Love vs. Macross Delta – wygląda na to, że dziadkowie nie wytłumaczyli swojej wnuczce, że pierwsze spotkanie i zakochanie wyglądało trochę inaczej niż w „filmie z 2031 roku” ;)

Macross Jenius DYRL vs Delta kopia

Dla nierozumiejących żartu – Macross: Do You Remember Love? to film kinowy z 1984, który był remake’iem wydarzeń z serialu SDF Macross (1982). Aby zachować przebieg wydarzeń obydwu wersji w kanonie uniwersum, zastosowano prosty trik – SDF Macross jest prawdziwymi wydarzeniami, DYRL to fikcyjny film kinowy powstały z 2031, opowiadający o tych wydarzeniach. W ten sposób można odnosić się do obydwu wersji opowiedzianej historii, bo większość mieszkańców uniwersum od 2031 roku pamięta je w taki sposób, jak w DYRL („widzieli film”).