Macross Delta odcinek 7 – Rzutem Oka (spoilery!)

Macross nigdy nie przestanie mnie zaskakiwać w kwestii wyjaśniania elementów, o których wytłumaczenie inne anime zadałyby sobie trudu. Tym razem seria funduje odbiorcom całą planetę w klimacie moe. Bohaterowie w celu infiltracji wroga udają się potajemnie na świat, który został już podbity. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby jej humanoidalni mieszkańcy nie byli kocimi ludźmi w stylu Miqo’te z gry Final Fantasy XIV, a oddział Delta nie musiałby dodatkowo przebrać się za nich, przy okazji żartując i wymawiając pospolite w japońskim animacjach słowo „nyan”. W ten sposób słodka dziewczyna Freyja Wion, zmienia się w jeszcze słodszą kocią bohaterkę – fani nekomimi wpadają w ekstazę ;)

Shoji Kawamori oczywiście musi wyjaśnić, jak w kompletnie innej części galaktyki znalazła się tego typu ziemska rasa fantasy. Seria ma w zwyczaju co chwilę zmieniać prologi do odcinka. W sumie chyba nie ma ani jednego takiego samego początku epizodu. Wprowadzenia dotychczasowych wyjaśniały na czym polega syndrom Var, stanowiły informacje dla osób, które nie znali wcześniejszych Macrossów. Wersja z 7. odcinka też nie jest przypadkowa – idealnie odnosi się do kwestii kociaków. Wspomniano stare fakty: Protokultura – rasa sprzed 500 tysięcy lat – miała stworzyć różne rasy w galaktyce na podstawie niższych gatunków. Skoro Ziemia była pierwszym obiektem badań starożytnego inteligentnego gatunku, a system Brisingr Globular Cluster, gdzie rozgrywa się Delta, ostatnim to nic dziwnego, że możemy mieć tutaj gatunek wywodzący się ze ziemskich zwierząt z gatunku kotowatych :)
Macross Delta 07 (9)

Temat ewolucji zresztą najwyraźniej napędza pobudki oficjeli Winderemere i „sprzymierzonymi” z nimi Voldorczyńków. Trzeba być wielkim rasistą, aby stwierdzić, że jest się lepszą rasą, tylko dlatego, że było się późniejszym eksperymentem starożytnych Obcych. Historia w tym momencie kreuje Winderemere na zdeklarowanych kosmicznych nazistów, a zachowanie wobec podbitych planet tego wrażenia nie zmywa: posuwają się dużo dalej niż tylko do prostej kontroli żołnierzy podczas bitwy, co ładnie podsumował zarządca Voldoru. Przy czym nadal nie wiadomo, kto ma rację w kwestii ponoszenia winy za sytuację rodzinnego globu Winderemere. Pojawia się słowo N.U.N.G przeciw słowu krótkożyjących, bo zarówna antagoniści, jak też ziemska organizacja mogą nie mówić prawdy. Z jednej strony widz ma uczucie szeroko zakrojonej propagandy bishonenów po ich zachowaniu na innych planetach, z drugiej istnieje stanowisko władz ziemskich, którzy jednak mimo wszystko prowadzili działania przeciw próbującego się uniezależnić od nich ludu. Podoba mi się, jak historia w dobrym tonie rozwija wątek źródła konfliktu, nie zdradzając na razie zanadto, jak ostatecznie było. Wydaje się, że dwie strony w wojnie mają swoje grzeszki.
Macross Delta 07 (6)

Macross Delta bardzo dba o szczególiki. To nie pierwsze spotkanie w tym serialu z kocią rasą. Ta pojawiła już w przypadku przesłuchiwania w drugim epizodzie. Raz np. widać młodą kandytatkę z kocim ogonkiem podczas przygotowań do prób. Jednak najfajniejsze jest cameo wysekcjonowanej w końcowym etapie castingu dziewczyny. Tylko uważni, którzy przewertują wcześniejsze wydarzenia zauważą losowo przechodzącą postać o takim samym wyglądzie i ubraniu :)
Macross Delta 07 (10)

Zresztą dotyczy to także największej rewelacji epizodu, czyli czynników, które wywołują syndrom Var. Jak na serie ochrzczoną z góry przez fanów na duchowego następcę Macross 7 stara się ona być sensowniejsza w swojej dziwaczności – w przeciwieństwie do Spiritii z tamtej produkcji. Schorzenie Var to w zasadzie broń biologiczna, tyle że z zapalnikiem i wyłącznikiem w postaci muzyki (najwyraźniej biegunka to nie najgorsza rzecz, jaką mogą spotkać osoby nadmiernie gustujące w mieszance takich składników ;). Przedstawione rewelacje w prosty sposób wyjaśniają, dlaczego w szczególności wojsko jest tak podatne na chorobę. Pokazuje przebiegłość wroga. Najlepsze jest to, że elementy, który wywołują schorzenie były już pokazywane we wstępie pierwszego odcinka, tyle że właśnie mało, kto na to zwrócił uwagę: „bo to kolejny, głupi Macross 7, a cała geneza problemu musi kryć się w wokalu” ^^’
Macross Delta 07 (3)

Rozbawiło mnie hakowanie Reiny, które wyglądała tak jakby scena była robiona w latach 80 przez jakiegoś laika w temacie. Fajnym motywem było namierzanie ścieżek w systemie za pomocą oczu, tak jak robią to piloci Valkyrie, przy namierzaniu celów za pomocą wystrzelanych lawinowo pocisków itano circus. Za to nie mogę się zgodzić z tezami niektórych buraków z internetu, którzy interpretują śpiew piosenkarek jako element hackingu, zamiast traktować go jak podśpiewywanie w pracy. Zresztą piosenka w tym odcinku odgrywa nietypową rolę, bo podczas drugiego włamywania się słychać ją jako zwykły BGM, do którego tylko czasem dośpiewują coś idolki. Ogólnie fajnie widzieć, że wspomniane w opisie postaci Reiny umiejętności do czegoś wreszcie się przydały. Moim zdaniem za to najsłabszym elementem odcinka jest wątek znajomości jReiny z Maki. Wspomniano go na szybko przez usta trzeciej osoby i nie było w nim nic ciekawego (piosenkarki nie lubiły się, a potem już tak – kompletnie wtórne ^^’).
Macross Delta 07 (1)

Wygląda na to, że wreszcie ruszy też coś w kwestii pochodzenia Mikumo, która przez ten odcinek (wykorzystano w nim kilka klatek z Macrossa Zero, przez chwilę podczas spaceru bohaterki słychać podkład dźwiękowy w stylu tej serii) coraz bardziej kojarzy mi się z rodziną Nome, zwłaszcza nastolatką Mao Nome, która cierpiała na ADHD i chodziła swoimi ścieżkami. Mam cichą nadzieję, że fakt stania w środku „świątyni” Protokultury (swoją architekturą przypominający starożytny statek z Macross: Do You Remember Love?) i śpiewanie wywołają jakiś efekt – czy to poruszenie ścian w stylu magii śpiewającej Sary Nome, bądź uruchomienia jakiegoś programu (Macross: DYRL?).
Macross Delta Macross Zero
Macross Delta 07 (2)

Na koniec – kwestia, która najbardziej ucieszyła mnie w tym odcinku – brak próby podnoszenia na duchu Freyja Wion. Jak mówiłem we wpisie dotyczącym poprzedniego epizodu seria w przeciwieństwie do innych anime z idolkami nie stosuje motywu słodkiego wzajemnego lizusowania. Mikumo od dłuższego czasu dość wrednie i z wyższością zwraca się do protagonistki, a poprzedni odcinek zdawał się skończyć dla tej ostatniej lekką depresją – bohaterka miała nie być już pewna, po co chce zostać idolką. Spodziewałem się typowego leczenia dołka w przyszłym epizodzie, a tymczasem Freyja mimo wszystko była tutaj zmotywowana, a cały wątek z poprzedniego tygodnia sprowadzono tu do usilnego i komicznego udowodnienia swoich możliwości Mikumo, która nie za bardzo była tym zaciekawiona ^^’ Możliwe, że temat powróci – teraz jabłkowa dziewczyna spotka się ze swoimi rodakami. Ale będzie to uzasadniony dramatyzm z powodu „zdrady”, a nie jakiś kompleksów (odcinek z Love Live, gdzie Rin Hoshizora ma problem z założeniem sukienki ^^’).
Macross Delta 07 (4)

PS. Ostatnie dane z japońskiej prasy mówią, że pierwszy statek kolonizacyjny U.N. Space, jaki nawiedził Windermere to Megaroad-04 w 2027 roku. A więc domniemana mapka stąd zawiera złe informacje ^^’