Macross Delta odcinek 9 – Rzutem Oka (spoilery!)

Poprzedni odcinek nie przypadł mi do gustu, nie tyle za przewidywalność, co pójście po najmniej linii oporu w kwestii połączenia zachodzących zdarzeń. Postacie nie podejmowali decyzji zgodnie z ich celami, jakie chcieli osiagnąć, tylko dlatego, bo fabuła wymagała ich w danym miejscu o określonym czasie (pozostanie idolek na powierzchni planety w sytuacji, gdy misją jest wydostanie się z globu – tylko po to, aby Freyja mogła zaprezentować swój wokal). Nie był to zły odcinek, ale takie drobnostki trochę mi psuły zabawę.
Macross 09 (10)

Na szczęście najnowszy 9, odcinek Macross Delta nie zawodzi. Jak już wielokrotnie mówiłem uwielbiam tą serię za wielką ilość postaci i czas im poświęcany. Tym razem w środku historii znalazł się Messer, którego problematyczna tajemnica wyszła na jaw podczas poprzedniego epizodu. Odniesiono się do przeżyć wcześniej widzianych momentami w jego umyśle i określono jego związek z tamtymi wydarzeniami – jak nabawił się choroby oraz sposób w jaki radzi sobie z nią (nawiasem nie chciałbym zaznaczyć, że na razie nie stwierdzono otwarcie jakoby Winderemere są odpowiedzialni za zrujnowanie tej planety, biorąc pod uwagę, co dowiadujemy się o Var w tym epizodzie). Jest to bardzo dobre zarysowanie dla drugiego trójkącika miłosnego w tej serii, różniącego się od plakatowego. Relacje Hayate-Mirage-Freyja jest w fazie początkowej ewolucji podczas, gdy „związek” Messer-Kaname-Arad jest już ustabilizowany. Co zabawniejsze nadal oparty na poszlakach jak poczucie Messera o byciu piątym kołem u wozu w 6. odcinku czy powiązania jego zdrowia od jego lubej. Nikt tutaj nie rumieni się czy mówi „kocham go”. Wątek miłosny przedstawiony w taki sposób, aby nawet na tym etapie można byłoby go zaprzeczyć, jeśli takie zamierzenia mieliby twórcy. Sytuacja rozjaśni się pewnie już w następnym tygodniu, biorąc pod uwagę nazwę nowego epizodu. Ciekawe, czy będzie to bardziej podróż w retrospekcje czy poruszenie sprawy w teraźniejszości. Kaname, biorąc koniec odcinka, będzie grać rolę troskliwej matki ;)
Macross 09 (13)

Przy okazji po raz któryś jest wspominana niejako „Lady M”. Nowa postać, czy ktoś znany nam z innej serii. W sumie najbardziej liczyłem na Mylene Jenius, ale biorąc pod uwagę fakt wykorzystania Messera jako królika doświadczalnego w serii, troszkę kłóci mi się to z jej image.

Zabawne, że Kaname miała dotychczas podobny status w zespole Walküre, co w perspektywy świata realnego. Bohaterka jest najstarszą członkinią zespołu, ma 22 lat, więc nie pasuje do dzisiejszych oczekiwań Otaku, którzy marzą o słodkich licealistkach pokroju Freyji i Reiny lub cycatych typu Mikumo i Maki ;) Miało się uczucie, że stoi z boku historii i na tle pozostałych idolek jest mniej eksplorowana jako element fanserwisu. Miałem wrażenie, że poświęcono na nią, poza momentem występów, tyle samo czasu, co na trzeciorzędne postacie jak dziewczyny z personelu Macrossa (kojarzyła mi się z ciągłym powtarzaniem słów „Fold Receptor” podczas walki). Tymczasem jej wątek relacji z panami wydaje mi się obecnie dużo bardziej interesujący od pobieżnie przedstawionej historii przyjaźni Maki Nagashimy i Reiny Prowler, czy trzymany na późniejszy czas (dziewczyny kiedyś się nie lubiły, a teraz tak – będzie miało to jakieś znaczenie dla opowieści?), czy stojący w miejscu wątek przeszłości Mikumo.
Macross 09 (9)

Prowadzenie wątku Messera stało się też dobrym punktem dla twórców w rozwijaniu głównego trójkąta historii. W końcu jeden element opowieści nie stoi w próżni, tylko może stanowić element łańcucha przyczynowo-skutkowego. Fabuła w tym względzie poszła w stronę wątku humorystycznego polegającego na plotce, wynikającej ze złego odczytania motywów bohaterów. Do jego zawiązania wykorzystano trzeciorzędowe postacie, co mnie dodatkowo cieszy – nie ma tutaj bohaterów służących za tapetę, cała załoga Macross Epsilon ma jakiś wpływ na wątki (w sumie najmniej barwną postacią jest kapitan ^^’). Wątek dwóch trójkątów spaja się także w końcowej scenie, gdy spotyka się dwójka, o ironio, kompletnie różnych, ale znajdujących się w podobnej sytuacji bohaterów ^^
Macross 09 (11)

Character development w kwestiach uczuciowych jest staranny i powolny. Hayate i Mirage to nadal reprezentanci dojrzalszej części trójkąta – jest to normalna nieromantyczna relacja. Od czasu, gdy seria wystartowała kłótliwa para zdążyła się już zaprzyjaźnić i aktualnie jest na etapie koleżeństwa (dąsająca się nad swoim ustawowym nieudacznictwem Mirage). Niedojrzałym elementem nadal pozostaje Freyja – zwykła nieświadomie zazdrosna nastolatka skołowana na wieść, że Mirage może się spotykać z jej księciem na białym koniu. Ciekawe, czy Shoji Kawamori zostanie przy konserwatywnym rozwiązaniu, bo aktualny stan skłania się ku temu punktowi bardziej niż poprzednie odsłony Macrossa ^^’
Macross 09 (8)

Odcinek przedstawia także skutki wypadu na kocią planetę Ragna – zakończenie importu jabłek i wody – mieszanki wybuchowej dawniej powodującej tylko rozwolnienie, obecnie odpowiadającej za tworzenie psychopatów. Jak okazuje się prawdziwa geneza problemu leży z wydarzeniach znanych z Macross Frontier. W ostatnim wywiadzie Shoji Kawamori powiedział, że Vajra po wydarzeniach z tamtego serialu opuścili naszą galaktykę. Pozostawili oni za po sobie jednak Fold Bacteria (dobrze znanych Sheryl Nome ;), które w tym epizodzie są określane jako główny winowajca choroby. Owoc wiedzy i poznania oraz źródlanka są jedynie przyśpieszającym katalizatorem, wykorzystywanym przez Winderemere. Okazuje się też, że osoby są odporne na syndrom, którzy posiadają w swojej krwii tzw. Fold Receptor. Należą do nich członkowie zespołu Walküre, a tym samym mają oni zdolność łagodzenia choroby (przedstawiła to Mikumo w stylu basarowego Listen on my song z Macross 7 :). Tak naprawdę nie ma więc lekarstwa na chorobę. Przed bohaterami więc większe wyzwanie niż walka z Winderemere – uratowanie mieszkańców galaktyki przed szaleństwem. Ładnie to się spaja się z wątkiem tajemnicy ruin, które czasem reagują, a czasem nie na możliwości wokalistek, a także sekretu Mikumo. W całej kwestii najbardziej zastanowił mnie Hayate z jego Fold Receptor i kompletnym zlekceważeniem naszyjnika na jego szyi. Ciekawe, czy poszczególni bohaterowie mający zdolność niepopadania z Vara nie mają czegoś konkretnie wspólnego np pochodzenia od ludu Mayan czy coś z tym stylu. Jak wiemy z Macross Zero przypuszczalny dziadek Maki był w pobliżu wyspy w roku 2008 roku.
Macross 09 (16)

W kwestii bitew tym razem to Winderemere ruszają z misją rekonesansową na teren wroga, któryś raz z rzędu, ale tym razem interesując się raczej tym, co jest pod wodą niż samymi idolkami. Modele Valkyrii prezentują się bardzo dobrze, również walki wyglądają dobrze, chociaż przydałoby się więcej zbliżeń na myśliwce – seria dosyć często wykorzystuje przedstawianie latających maszyn w oddali w formie świateł pozostawianych przez paliwo. No cóż – to seria telewizyjna, a dokładne transformacje mechów w poszczególne formy wymagają większego budżetu od Satelight niż mało kiedy zmienne Gundamy u Sunrise, więc trzeba raz na jakiś czas oddalić perspektywę. Same spięcie opiera się przede wszystkim na pojedynku Messera z Keithem, a raczej walce tego pierwszego z samym sobą ze względu na chorobę. Zachowanie Keitha, który w normalnej formie daje sobie radę z Messerem, a tutaj pozwala mu na wiele w jego niestabilnej formie, tłumaczę sobie nieznaniem stanu przeciwnika i chęcią odwrócenia uwagi od prawdziwych motywów przybycia jego oddziału, czyli daniem czasu na zbadanie głębin.
Macross 09 (6)
Macross 09 (1)

Odcinek mnie bardzo zadowolił pod względem zawartości. Byłem przekonany, że bitwa zacznie się dopiero pod koniec epizodu, ze względu na brak czasu, i będzie kontynuowana w następnym. Gdy spojrzałem jednak na zegarek okazało się, że momenty spędzania z odcinkiem fajnie mi się wydłużają – minęło dopiero 12 minut. Można powiedzieć, że scenariusz jest tak dobrze napisany, że nie ma tutaj bezcelowych rozmów czy wydarzeń, jak to ma się w niektórych, innych seriach mechówych ^^