Macross Delta odcinek 16 – Rzutem Oka (spoilery!)

Jak można było zauważyć po wszystkich dotychczasowych moich wpisach o odcinkach tego serialu, jarają mnie w nim przede wszystkim postacie i ich relacje. Choć czasem zdarzają się i w tym wypadku słabsze momenty (postanowienie Hayate z 11 odcinka… ehm…), to nie można powiedzieć, żeby bohaterowie stali w miejscu czy próbowano ich usilnie rozwijać. Lubię ich charaktery – jak te ich osobowości wychodzą podczas rozmów w serialu. Oczywiście mówię głównie o pozytywnych postaciach, bo z antagonistami jest ten problem, że twórcy skupili się raczej na nich jako nacji owładniętej radykalną ideologią niż ukazaniu indywidualnych przedstawicieli tej rasy. Ale jak okazuje się w tym tygodniu – jest pewna poprawa. Tym razem zagrały osobowości obydwu stron barykady.

Głównym tematem epizodu jest poprawa humoru Freyji przez zorganizowanie jej 15. urodzin, przypadających, co ciekawe na 3 listopada (ciekawe, co Big West przygotuje z tej okazji w realnym świecie :). Cały odcinek, poza przeniesieniem się na chwilę na planetę Windermere oraz omówieniem taktyki, skupia się na tym zagadnieniu. Jako, że w ramach jubileuszu nie może zabraknąć prezentu, musi ktoś go kupić, co jest pretekstem do zrobienia „randki” Hayate-Mirage, którzy mają wypełnić ważną misję zdobycia upominku dla sercowej dziewczyny. Oczywiście twórcy nie mogli sobie darować kliszy ze śledzącymi parę przyjaciółmi, ale mogło być gorzej – np. scenarzysta mógł wpaść na pomysł motywu z nieporozumieniem. Freyja zobaczyłaby swoich kolegów i sobie coś durnego pomyślała, jak to jest w przypadku niektórych szkolnych, romantycznych seriali anime.
Macross Delta 16 (14)

Chiński strój kelnerki – Lynn Minmay (SDF Macross) i Ranka Lee (Macross Frontier) dają 10/10 ^^
Lynn Minmay chińska

Ranka Lee macross

Zresztą komentarze trzecich osób nikną przy trafiających jak kosa na kamień wymiany zdań między Hayate i Mirage :). Gdy Mirage sugeruje, że chłopak jest zainteresowany Freyją, ten nie potrafi określić swojego stanowiska. Gdy chłopak ze swoim humorem prezentuje swoje wyobrażenie na temat miłosnego życia Mirage, ta bierze poważnie to do siebie, stając się po chwili ofiarą ulotnego zainteresowania wątkiem protagonisty. Powodem do całej wymiany zdań była z kolei podręcznikowa natura pilotki, która do wszystkiego musi się przygotować teoretycznie – nawet sprawdzając sondy na temat najbardziej oczekiwanych przez dziewczyny prezentów urodzinowych ^^’ Zresztą podoba mi się, jak protagonista sprowadził postać Freyji do jabłek i śpiewania – tak w sumie wygląda dla widza ta postać w serialu, jeśli nie przyjrzy się dokładnie jej życiorysowi i dialogom. W jednym z wcześniejszych odcinków, gdy postacie mają opuścić Ragnę, bohaterka mówi, że bardzo lubi śnieżny klimat Windermere – no i na jaki pomysł wpadł Hayate w tym odcinku? ^^

Fajna jest scena na ławce – w innych seriach anime zapędzono ten fragment w jak bardziej oczywiste romantyczne klimaty. Tu w sumie też to czuć element uczuciowy, ale w naturalny dla tych postaci sposób. Wspólnie jedzenie lodów? Nie, Hayate kupił Mirage rożka, ale sam sobie picie. Taka głupotka, a cieszy ^^’ Warto w tym wypadku spojrzeć na animację całego odcinka. Jest ona momentami niestandardowa – Mirage ma czasami dość kanciastą głowę, co zwłaszcza jest zauważalne przy zbliżeniach na jej twarz. Słaba praca animatorów do której należałoby się przyczepić, ale tylko troszkę, bo odcinek od strony technicznej uraczył widzów bardzo przyjemną dla oka mimiką twarzy. Można to zauważyć m.in. w scenie na ławce. W chwili, gdy bohaterka dostaje loda – co kończy się odwróceniem wzroku w lewo i próbą podjęcia rozmowy. To zresztą nie jedyny taki moment, cały odcinek jest nadziany zbliżeniami na twarz obolałej, nieszczęśliwie zakochanej twarzy Mirage, aż po finał, w której wydaje łzę. A to tylko jedna postać.

Macross Delta 16 (9)
Macross Delta 16 (3)
Macross Delta 16 (4)
Macross Delta 16 (2)

(A to tylko niektóre przykłady ^^’)

Rozmowa na ławce także wpisuje się w osobowość postaci. Hayate jest zmieszany tym, że skończył w tym samym miejscu, co jego ojciec – jako pilot Valkyrii, chociaż nie miał pojęcia o specjalizacji swojego taty. Mirage jednak doskonale wie, co to prawdziwe pójście w ślady rodziców (jej dziadkowie, matka i nie tylko – byli pilotami Valkyrii), żyje ich legendą i próbuje sprostania temu dziedzictwu. Ma na tym punkcie obsesyjny kompleks. Niby podobna sytuacja u bohaterów, ale inna podstawa. Nic dziwnego, że bohaterka zwróciła w szczególności uwagę na tą różnicę i zaraz wyprostowała myślenie protagonisty. Jeśli na koniec serialu okaże się, że Mirage zrezygnuje z pilotowania Valkyrii to będzie to z korzyścią dla całej idei tej postaci, która jest zaangażowana w coś, co prawdopodobnie nie jest dla niej. Wątek szukania celu w życiu jest bardzo eksplorowany w tym serialu, czego dowodem jest także Hayate i Freyja. Może fakt wybrania doświadczonej w śpiewaniu aktorki głosowej jako seiyuu Mirage nie jest tak przypadkowy? ;)

Daniem głównym dla widzów jednak okazało się samo przyjęcie urodzinowe, które było dopracowane pod względem animacji i dźwięku. Przed wejściem Freyji gra muzyka biesiadna stylizowana na niemiecką, również Mirage jest ubrana jak jakaś niemiecka Helga podająca piwo w barze na bawarskim Octoberfest. Geburstarg jak się patrzy. Jednak zaraz po wejściu Freyji klimat się zmienia i słychać BGM „Valkyrie no kyūjitsu” (numer 15 na pierwszym soundtracku Macross Delta) – podkład podobny do pierwszego endingu serii, ale utrzymany z rozklejającej melodii w stylu soundtracku pierwszego Macross. Podoba mi się też wykorzystana w tym fragmencie piosenka urodzinowa – nie jest typowe „Happy Birthday to you”. Na deser i w endingu serwowana jest nowa piosenka, która wraz z prezentowanymi scenami sprawia wrażenie jakbyśmy nie tylko oglądali kogoś urodziny. To kapitalny odcinek bożonarodzeniowy (w duchu jej japońskiej wersji – święta zakochanych), nie będący odcinkiem bożonarodzeniowym, co więcej nie zawierający elementów bezpośrednio odnoszących się do tego okresu.

Macross Delta 16 (15)

Macross Delta 16 (6)

Również bardzo dobrą pracę wykonała swoim głosem Minori Suzuki wcielająca się w postać Freyji – jej głos naprawdę brzmiał jak kogoś wzruszonego, rozpłakanego ze szczęścia. Był też taniec postaci w płatkach śniegu. ze śnieżkami oraz pierwszy chyba w całym serialu rumieniec na twarzy Hayate. Podoba mi się, jak chciał zażartować z serduszka dziewczyny po czym spoglądając na twarz rozklejającej się dziewczyny stwierdził, że nie wypada w takiej sytuacji być złośliwym. Bonusem tego wszystkiego była obecność Mikumo, która wyraźnie unika takich imprez jak wskazują liczne przykłady z poprzednich odcinków (nieobecna podczas zabawy powitalnej dwójki protagonistów czy podczas święta na Ragni). To wszystko ukazuje, jak scenarzyści czują te wszystkie postacie, przez co stają się niezwykle sympatyczne pomimo swych ludzkich wad. Ogólnie chyba moja ulubiona scena z płatkami śniegu w historii Macrossa, Satelight powinien zrobić epizod bis na święta, wypełniając christmasowymi kawałkami ;)

Jest też duża szansa, że historia nie pokaże widzom tylko zwykłego zamieszania z trójkątem miłosnym: „dwie dziewczyny kochają jednego chłopaka i on ma wybrać jedną z nich”. W jednej ze scen, gdy Freyja smutno śpiewa ma to wpływ na nieobecnego w pobliżu Hayate. Najwyraźniej piosenka nie tylko może power-upować zdolności pilotowania głównego bohatera, ale także w drugą stronę – pogarszać jego percepcję. Oby seria nie zmarnowała tego wątku, bo możemy dostać coś fantastycznego w heroicznym duchu DYRL – tam bohaterka postanowiła śpiewać, ratując ludzkość, po tym jak została chwilę wcześniej odrzucona. Tutaj może mieć to dosłowny wydźwięk na możliwości Hayate.

Oj poprawiło się też w przypadku antagonistów, których intencje także dobrze czyta się pomiędzy wierszami. Odcinek po raz pierwszy w całym serialu oszczędził widzom słuchania poetyckiego bełkotu o dmuchającym wiaterku. Zamiast tego przedstawione są dwie sceny. Fragment z Heinzem na tronie oraz Roidem i Keithem jako poddanymi wypadł bardzo dobrze. Wygląda na to, że nowym władcą Windermere rządzi złość na brata, który nie chciał wrócić po śmierci ojca do stosunków braterskich. Król postanowił go za to ukarać – gdy Keith wypowiada swoje uwagi na temat taktyki, jego władca oświadcza, że nie powinien on zajmować sprawami, które nie leżą w kwestii jego obowiązków. Inaczej podchodzi za to do doradcy Roida stojącego obok, który w pewnym sensie zastępował mu brata przez życzliwe, troskliwe, poddaństwo. Wspaniała scena, bo bez znania kontekstu poprzedniego odcinka Heinz byłby tylko zwykłym, młodym zadufanym w sobie władcą.

Macross Delta 16 (12)

Również scena z resztą Podniebnych Rycerzy wypadła dobrze, będąc niejako starciem młodości i starości. Bogue, Xao i Theo podchodzą z wielkim entuzjazmem do wojny, podczas gdy Qasim Eberhart uważa, że Windermere odzyskało to, co chciało – łącznie z honorem. Zastanawia się też, jakie zdanie ma Keith. W odpowiedzi dostajemy od Hermanna tekst o młodym Białym Rycerzu, która tak jak on po treningu jadł z radością jabłka i pił wodę. Fajna hiperbola do stosunku trzech młodziaków w zespole – młodość potrzebuje swoich jabłek i wody, sukces sukcesem, ale potrzebne są kolejne wyzwania, aby kolejny posiłek smakował tak samo dobrze. Ludzie starzy są pozbawieni tak wielkich oczekiwań.

4 odcinek z rzędu Macrossa, który kładzie uwagę na inne elementy niż poprzedzające je epizody. Jeśli seria utrzyma taką formę do końca, to jestem gotowy uznać ją za jednego z najlepszych Macrossów w historii. Bo robienie dobrej serii nie polega na byciu śmiertelnie poważnym i ambitnym przez przedramatyzowywanie postaci, szokującym zabijaniu i następującym po tym głośnym krzyku (imienia ukochanej, przyjaciela…) w bólu w kierunku nieba. Omawiana seria nie przypomina na każdym kroku długości życia Freyji. Bohaterka wspomina o tym raz i niebezpośrednio (wypowiedź w stylu „żyj krótko i intensywnie”). Skutek? Widz odczuwa zmieszanie, gdy bohaterka mówi ze wzruszeniem, że kończy dzisiaj 15 lat i będzie śpiewać bez żalu :)

Macross Delta 16 (11)