Macross Delta odcinek 17 – Rzutem Oka (spoilery!)

(Cyber)seks to biznes – komediowy, ale nie bezcelowy epizod. Najnowszy Macross ostatnio obrodził w dość różne pod względem klimatu odcinki. Nie ma tygodnia, aby nie sprezentował fanom czegoś innego. Gdy jest potrzeba umie siebie traktować poważnie (odcinek z Windermere), jak też z dystansem (pierwsze dni życia poza Ragną), gdy tylko zachodzi taka potrzeba, co idealnie pasuje do hoolywodzkiej koncepcji płynnego kanonu tego uniwersum. Według twórcy Macrossa, Shoji Kawamoriego poszczególne serie to nie prawdziwe historie dziejące w tym świecie, tylko filmy fikcyjne oparte na tych prawdziwych wydarzeniach np. serialowy, filmowy czy komiksowy Macross Frontier są różnymi wizjami tego samego wydarzenia. W tym świecie może istnieć zarówno Macross Plus (real robot) czy Macross 7 (super robot), bo choć postacie są istniały naprawdę, to historia mogła być zupełnie inna.

Różnorodność Macrossa Delta sprawia, że nie popada on w śmieszną powagę czy monotonność jak w pewnym momencie Gundam: Iron-Blooded Orphand (bezcelowa seria o niczym). 17. odcinek jest właśnie takim dobrze skorygowanym zarówno pod względem powagi czy lekkich momentów etapem fabularnym historii. To, co najbardziej rzuca się w oczy w tym epizodzie to główne wydarzenie oparte o motyw fanserwisu. Dotychczas produkcja unikała tego typu jednoznacznych elementów ograniczając się tylko do kilku momentów jak samotne spacery „w stroju ewy” Mikumo czy kilku skierowań kamery na podskakujące piersi Maki.

Macross Delta 17 (2)

Tym razem twórcy postanowili jednak dać upust swoim fantazjom, śmiejąc się z ogólnej tendencji skrytego rozerotyzowania młodych gwiazdek pop w Japonii, gdzie te często zaczynają jako modelki ukazujące swoje wdzięki w bieliźnie czy stroju kąpielowym w magazynach, skierowanych do młodzieży (bez nagości – ta jest zarezerwowana dla piosenkarek, które zwykle opuszczają słodkie girlsbandy i chcą zmienić swój image zarabiając przy okazji trochę kasy ;). Fanserwis ten przedstawiono to jako parodię kamerek internetowych, gdzie widzowie, chcący lepszy kontent, muszą rzucić mamoną. Ciekawostką jest fakt, że podobno grupa fansuberska gg wcale nie wymyśliła sobie określenia dickculture – ja sam podczas słuchania tego słowa zauważam różnicę względem tego, jak zazwyczaj wypowiadany jest ten wyraz. To zresztą nie najzabawniejsza część koncertu. Jak zwykle anime powala mimiką bohaterów.
Macross Delta 17 (8)

Ten wyraz twarzy Arada podczas zdradzania planu. Przede wszystkim przede wszystkim jednak rzuca się w oczy znieruchomiała sylwetka sylwetka Chucka, któremu co najwyżej poruszają się usta. Jego uśmiech przypomina mi minę aktora grającego w jakimś starym niemieckim porno ;) Oczywiście jest jeszcze Hayate, który nie potrafi docenić chwili i rozkłada ręce… ^^’

Cały ten fanserwis nie wyskoczył jak filip z konopi, ale ma również swoje zabawne tłumaczenie w historii. Pewne głupotki w tej serii potrafią mieć dość sensowne punkty zaczepienia. Fajnie, że poruszane wcześniej kwestie nie giną w mrokach, tylko znajdują jakieś wyjście w późniejszych momentach historii, zwłaszcza w tak komicznie przerysowanych. Jak wspomniano w 14. odcinku Macross Delta firma Chaos ma obecnie problemy finansowe, a co nie sprzedaje się lepiej niż sex :) Inna kwestia to odwrócenie uwagi i zapuszczenie w sieć Windermere wirusa, który pozwoliłby na ponowną infiltrację Voldoru. Troszkę mnie mierzi fakt, że Reina objawia swoje umiejętności tylko wtedy, gdy fabuła tego wymaga, z drugiej strony lubię koncept muzyki jako nośnika informacji. Wątek szpiegowski w sumie już był przerabiany przez serię, ale przynajmniej w jakiś sposób usensownią ratunek pewnego pilota przez Freyję w 8. odcinku (w sumie zdziwiłbym się, gdyby nie pojawił się).

Co do technicznych aspektów ostatnio (22. lipca) wyszedł pierwszy wolumin Blu-ray wydania Macross Delta. Zawiera on humorystyczny bonusowy filmik, gdzie Reina i Kaname (w asyście razem z Maki ;) tłumaczą techniczne aspekty działania strojów idolek ^^. Filmik co prawda co japońsku, ale można się domyśleć o co chodzi. Jest nawet odniesienie do odbioru przez fanów – gdy Bogue określa ich strój jako magię, Reina zaznacza z powagą, że nie jest to żadna magia :

(co nie jest, jak mówiłem przy odcinku testowym, niczym odkrywczym dla kogoś, kto śledzi rozwój technologii w tym uniwersum ;)

Jeśli chodzi o sceny śpiewu to jest to okazja dla przypomnienia kilku starszych utworów z serii, jak też nowych, które znajdą się dopiero na niezapowiedzianym jeszcze 2. albumie (lub co mniej prawdopodobne – na 2. soundtracku serii). Ważniejszy jest fakt, że Hayate po raz kolejny dostaje ataku strachu po wokalu Freyji i tym razem nie jest on co ciekawe spowodowany smutnym utworem, a więc nie jest uzależniony prawdopodobnie od humoru piosenkarki (jest jeszcze jedno wytłumaczenie – to z powodu zakochania :D). W każdym razie przyszła drama, związana z trójkątem romantycznym zaczyna gęstnięć.

Z drugiej troszkę z niczego są insynuowane kłopoty Mikumo ze śpiewaniem. Osobiście podobało mi w szczególności jej śpiewanie w ostatnich odcinkach – ten angielski wstęp do Neo Stream czy reinterpretacji „Happy Birthday to you”. Aczkolwiek to zrozumiałe, że nie każą podkładającej piosenkarce gorzej śpiewać, bo tak wymaga fabuła ;)

Najlepszym jednak momentem całego przedstawienia były ukazanie zwykłych Windermere. Żołnierzy skrycie zafascynowanymi gwiazdeczkami antagonistów, zupełnie jak kultowe trio Zentradi z SDF Macrossa – Warera Nantes, Conda Bromco i Loli Dosel (nieprzypadkowe imię, już w latach 80 z tego typu fanów ;). Aż przychodzi Bogue, który oświadcza, że to wszystko propaganda. Znowu podobieństwo do pierwszego Macrossa i rasy Zentradi, która uważała, że koncerty Lynn Minmay to defilady wojskowe. Jak wiadomo rasa z oryginalnej serii miała też inne swoje problemy – pocałunki. Bogue też nie ma łatwo – ma słabość do ciała Reiny. Wszystko kończy się genialnymi tekstami o sknerstwie i oburzeniem zarumienionego, wstydliwego i skrycie liczącego na więcej chłopaka, które można odczytać dwojako ^^’

Macross Delta 17 (10)

O tym, jak kwestia krótkości życia jest wielkim wstydem u Windermere można wyczuć w tym odcinku dwukrotnie. Najpierw na samym początku, gdy Roid snuje swoje przemyślenia, a raczej ubolewania na temat niesprawiedliwej długości życia Ziemian. Ci mają żyć najdłużej ze wszystkich ras humanoidalnych. Tutaj niektórzy widzowie mogli zauważyć pewien „błąd”. Czyżby twórczy zapomnieli o fakcie, że Zentradi żyją 4-5 razy dłużej od ludzi? Niekoniecznie. Warto zwrócić uwagę, że Roid mówi nie o ludzkości, a Ziemianach. Jak dobrze wiadomo po wojnie sprzed pół wieku przyjaciółmi i mieszkańcami naszego globu zostali właśnie Zentradi. Przez ten okres doszło także do wymieszania genetycznego różnych ras (czego dowodem jest Mirage Jenius), a z perspektywy Windermere NUNS to właśnie władze ziemskie, bez względu, która rasa tam najbardziej przewodzi.

Kolejna ważna kwestia. Jeśli dobrze zrozumiałem z mowy Roida – celem Windermere jest także w jakiś sposób wydłużenie życia własnej rasy. To byłby kolejny ciekawy element, jeśli chodzi o zażartą próbę ustanowienia przez Windermere swojej supremacji w galaktyce. Kolejny cegiełka pod ich image galaktycznej III Rzeszy :) Dla niektórych widzów abstrakcyjnym widokiem może być też oglądanie zespołu Walküre przez generała Windermere, pragnę jednak przypomnieć sobie, jak Roid reagował czasem z uśmiechem na wyczyny zespołu podczas ich potyczek z wrogiem. Nie jest to osoba, która chciałaby kontynuować na gwałt walkę, ale robi to dla swojego młodego władcy. Tak samo nie ma dowodów, że ostatnimi słowa poprzedniego króla była wola podbicia galaktyki, bo tak tylko twierdzi Roid. Mógł być to tylko zabieg propagandowy dla poddanych.

Macross Delta 17 (9)

Interesująco zaprezentowała się wymiana zdań między Hayate i Freyją. Protagonista po raz drugi zarumienił się, ale koniec końców klimat romantyczny szybko prysł i sprowadził się na kwestie różnic między rasami- braku zmarszczek u Windermere. Interesujące jest to, jak ładnie zaznaczono odmienność w mentalnym postrzeganiu świata między w końcu bardzo bliskimi sobie osobami. Hayate po raz drugi poczuł, że powinien ugryźć się w język, gdy arogancko odniósł się w kwestii upływającego czasu, przez jaki nie widział swojej matki. „To tylko kilka lat”. Skoro chłopak może zranić zwykłą dziewczynę, to jaką zbulwersowanie może czuć cała rasa do innych mieszkańców galaktyki. Niby zwykła wymiana zdań między przyjaciółmi, a jakie zderzenie kulturowe.

Czasami mam wrażenie, że to jednak Freyja jest bardziej dojrzała od Hayate i Mirage – bo wie, czego chce od życia. Nie zachowuje się jak wiecznie jęczące smarkacze w przeciwieństwie do pozostałej części trójkąta miłosnego. Zdecydowanie chciałbym, aby Mirage wygrała, ale nie dlatego, bo nie lubię 15-latki. Po prostu protagonista nie zasługuje na nią ^^’ (tak samo jak Alto z Macross Frontier nie zasługiwał zarówno na Rankę i Sheryl ;). Chce się powiedzieć: „znajdź sobie lepszy obiekt uczuć, dziewczyno!”

Macross Delta 17 (1)

Podobała mi się mimika tej trójki podczas omawiania planu infiltracji Voldoru. Freyja głęboko zadurzona w stojącym obok koledze, ślepy na jej uczucia Hayate, oraz Mirage, która obserwuje ze smutkiem i zażenowaniem ten spektakl. Po czym stwierdza w duchu „walić to”, wypytując o szczegóły misji :) Oczywiście podczas późniejszych scen wraca także do standardowej pełnej buli miny, ale akurat w tej scenie prym smutnej twarzy wiedzie Kaname, dzięki czemu widz mógł sobie przez chwilę przypomnieć o Messerze.

Jedynie, co dla mnie trochę zawodzi w tym epizodzie to zwrot akcji z końcówki. Był nie tylko przewidywalny z punktu widzenia widza, ale także dziwnie na niego zareagowali wysłuchujący. Czegoś tu nie rozumiem. Jeśli dobrze pojąłem informacje to ojciec Hayate zrzucił bombę na NUNS w celu oswobodzenia rasy, i „tylko przy okazji” uśmiercił lokalne skupiska mieszkańców Windermere. Tymczasem padają tutaj jednoznacznie słowa z ust Chucka i innych, że NUNS kłamie, a Windermere mówi prawdę. No chyba jednak nie, skoro Wright Immelman działał bez pozwolenia ziemskich sił i załatwił ich własne bazy? No cóż – przynajmniej wyjaśniono, dlaczego użyto poczciwego, starego VF-22 :)

Macross Delta 17 (11)

Na koniec dwie ciekawostki

1. W oficjalnych angielskich napisach, znajdujących się w japońskim wydaniu Blu-ray słowo „Var” występuje jako „Vár”. Jest to oczywiście kolejne odniesienie się do mitologii nordyckiej, gdzie pojęcie to było imieniem bogini przysięgi.

2. Podobno wg. mang Macross Delta niezamężna 14-latka u Windermere to już stara panna. Po prostu planeta-raj dla pedofilów jak już opadną kurze wojny ^^’