Macross Delta odcinek 21 – Rzutem Oka (spoilery!)

Passa słabszych odcinków Macrossa Delta trwa – drugi tydzień z rzędu. Co prawda nie oglądało się mi tego epizodu tak źle jak poprzedniego, pewnie ze względu na fakt, że już trochę polubiłem dziewczyny z Walküre i miło było się dowiedzieć czegoś więcej o nich. Jednak nie da się ukryć, że jest tu sporo irytująco, głupio wyglądających momentów, które przy dobrym planowaniu historii, nie miałyby miejsca. Zwłaszcza, że elementy tu zaprezentowane, zwłaszcza historia założenia zespołu, nie będą miały wielkiego znaczenia w kwestii dalszych wydarzeń, a miały inne zadanie. Patrzyłem po obejrzeniu odcinka na komentarze o nim. Wiele oglądających uważa, że tego typu epizod powinien mieć miejsce gdzieś na początku lub w połowie serii. W sumie jest w tym dużo racji, bo niewiele czasu antenowego pozostało na historię – za mniej więcej miesiąc będzie już po wszystkim. Odchodząc jednak od tego argumentu ukazanie relacji bohaterek z Walküre moim zdaniem miało sens, bo pokazało znaczenie purpurowej dziewczyny, która niejako swoim doskonałym śpiewem spoiła grupę, będąc jej nieformalną liderką.
Macross Delta 21 (10)

Inna sprawa, że ktoś kto wymyślał sceny wydaje się patrzyć na tą produkcję jeszcze z perspektywy Macross 7 czy pierwszego odcinka. Wiele osób narzeka na obecność idolek na placu boju w pilocie. Ja jednak stawałem za nimi murem – mieli odpowiednie uzbrojenie (technologia, jaką używali istnieje w uniwersum Macrossa) i asystę. Potem pojawiły się kolejne fakty, urealniające znacznie sytuację (bohaterki muszą śpiewać na żywo, ich efekt jest tym większy, czym większe u nich emocje, napędzone najprościej niebezpieczeństwem). Niestety ktoś nie pomyślał nad tym, gdy wpadał na pomysły podczas retrospekcji.

Fajnie, że Makina jest wynalazcą bojowych strojów idolek – to pasuje do jej drugiej specjalizacji, czyli mechaniki. Niestety problemem jest to, co pokazano wcześniej. Otóż okazuje się, że Chaosem kierują idioci, którzy wysyłają śpiewaczki w normalnym mundurach, na piechotę, i bez żadnego uzbrojenia w sam środek wiru walki. O ile początkowo nie wydawało mi się to dziwne, bo sceny wyglądały jak wyjęte z treningu (skok na spadochronie, obóz z jedzeniem w nocy) to potem akcja i powiedziane wprost słowa wyraźnie wskazuje, że bohaterki walczą w regularnych bitwach. Biegają tu i ówdzie – po powierzchni planety przeciw szajbusom siedzących w mechach! Co więcej można domniemywać z propozycji Arada, że nikt nie wpadł wcześniej na pomysł wspólnego szkolenia dziewczyn z obstawą, złożoną z myśliwców jak pluton Delty. I jeszcze Lady M. śmie grozić im rozwiązaniem po porażkach ^^’
Macross Delta 21 (8)

Najzabawniejsze, że nie da się tego przeoczyć, bo wspomnienia dzielą się na te, w których bohaterki przegrywają raz za razem, odnosząc porażki, a potem wręcz przeciwnie – triumfy. Co oddziela je? Właśnie zaprezentowanie kostiumów przez Makinę i pomoc Arada. Jednym słowem, gdyby nie różowa biuściasta laska oraz idea wsparcia i wspólnych treningów przez brodatego, nie byłoby sukcesów. Serio? Nikt na to nie wpadł na samej górze firmy, aby zabezpieczyć pod względem ochrony piosenkarki? Chaos (Xaos) to niby macrossowy odpowiednik korporacji Google i nie było osoby, która znalazła czas, aby zadbać o taką podstawę? Dalej: dlaczego sama Kaname nie uznała latania z zwykłym mundurze bez żadnej technologii obronnej za szaleństwo? Dalej: dlaczego bohaterki zgodzili się na takie samobójcze bieganie?Macross Delta 21 (7)

Same przedstawione motywacje dołączenia do zespołu przez dziewczyny nie są one zbyt oryginalne, aczkolwiek postarano się, aby były różne. Pobudki Kaname można się było się domyślić, jeśli oglądało się poprzednie epizody (po raz kolejny okazuje się, że świat Macrossa nie jest różowy, jeśli chodzi o kwestie wojen). Reina oczywiście została ukazana jako typowa buntownicza, z zaniedbanymi włosami hakerka, która została zmuszona do uczestnictwa pod groźbą wiezienia. Najciekawiej wypadł motyw Makiny, która chciała zawodowo po prostu realizować swoje obydwa zainteresowania – mechanikę i śpiewanie – na raz. Przy okazji wspomniano, że pochodzi z rodziny mechaników, co można uznać za kolejne potwierdzenie, że jej przodkiem mógł być Raizou Nakajima z Macross Zero. Miło też dowiedzieć się, że było więcej, mniej zmotywowanych w dłuższej perspektywie, członkiń zespołu. Niby taka drobnostka, bo ostatecznie niewiele dostajemy informacji o Lily DuGrand i Claire Puddle, ale zawsze to jakoś robi z pozostałych w zespole dziewczyn wyjątki na tle wszystkich innych, mniej znanych idolek z uniwersum. Nie chodzi tylko o posiadanie zwykłego Fold Receptor, trzeba mieć charyzmę i odwagę, aby walczyć o losy galaktyki.

Macross Delta 21 (12)

Raizou Nakajima

Makina Nakajina (Macross Delta – 2067) i Raizou Nakajima (Macross Zero – 2008)

 

Uwięzione dziewczyny w końcu odwiedza Mikumo, która śpiewa przy okazji utwór – słyszany zarówno w retrospekcjach i przez Kaname podczas szukania purpurowej na statku Chaosu. Pod tym kątem można powiedzieć, że poprzedni gest tej ostatniej piosenkarki mógł mieć jakiś sens – możliwe, że próbowała jakoś zasygnalizować swoją obecność Mikumo. W końcu podczas próby włamania na okręt jej koleżanki nie wiedziały, że przebywa ona w zbiorniku. Kaname chciała ją jak najszybciej znaleźć i wydostać.

Seria nadal robi to, co dotychczas przez wcześniejsze 22 odcinki – konsekwentnie wyjawia po trochu tajemnicę. Czasem lepiej, czasem gorzej. Generalnie epizod potwierdza fakt, o którym wspomniano w 19 odcinku, czyli Mikumo to genetycznie wyhodowana piosenkarka (stąd taka jej idealność). Jednak opowieść ustami samej bohaterki (twierdzi przynajmniej na zewnątrz, że nie obchodzi ją, kim jest) zamyka na chwilę drogą do pełnej prawdy o jej genezie.

Oczywiście nie wspomniano kim jest tzw. Lady M. Słyszałem ciekawą teorię, że pseudonim ten nie dotyczy konkretnej osoby, a jest tak naprawdę tytułem aktualnej persony/grupy ludzi, którzy zarządzają Chaosem. Coś jak kapitan, komandor, pułkownik. Tłumaczyłoby to, dlaczego bohaterowie nigdy nie mówią o swoim pracodawcy imieniem i nazwiskiem, tylko tym przydomkiem. Można dalej teorytyzować, uznając np. Mao Nome za pierwszą Lady M., co nie kłóciłoby się z jej zniknięciem/zginięciem przed wydarzeniami Macross Frontier. Można iść jeszcze głębiej w spisek uznając Mikumo za klona jej samej lub jej córki/wnuczki, stąd podobieństwo do Sheryl Nome. Oczywiście pozostają pytania o ukryte wspomnienia w głowie piosenkarki – wygląda ona tam jak na ornamencie widzianym przez Roida na końcu ;)Macross Delta 21 (4)

Po stronie Windermere również kilka nowych rewelacji. Przede wszystkim otrzymujemy nowe znaczenie tytułu serii, który tak naprawdę może nie odnosić do oddziału pilotów z serii, tylko fal delta w funkcjonowania mózgu człowieka podczas faz głębokiego snu. Na wikipedii: „Duże ilości fal delta działalności nie są powszechne u zdrowych dorosłych w stanie czuwania. Wykazano w wielu badaniach obecność zwiększonej aktywności delta u dorosłych w stanach zatrucia lub delirium oraz u osób ze zdiagnozowaną demencją lub schizofrenią”. Jak to powiedział Keith w poprzednim odcinku: „Roid, dokąd ty lecisz?”. Niestety reszta nowych informacji nie jest przesadnie odkrywcza, ale bardziej boli sposób, w jaki to zaprezentowano. Przede wszystkim produkcja do tej pory nie przedstawiła jasnego stosunku między Keithem i Heinzem. Wiem, że są braćmi, ale dlaczego ten pierwszy nie chce spoufalać się z władcą nie zostało wyjaśnione. Wiadomo, że istnieją mangi podejmujące się tej tematyki, ale anime powinno bronić się same. Nie pozostawiać takich otwartych wątków, skoro troska bohatera o swojego krewnego jest taka ważna. Do tego zabawnie wyglądała scena rozdzielania piżamki przez blondyna, jakby anime na chwilę zmieniło gatunek ;)
Macross Delta 21 (3)

Nie tylko w tym momencie na myśl przychodzi yaoi. Również gadanie o wyczuwaniu wzajemnym runów przez Keitha i Roida brzmi jakby łączyło ich coś więcej niż przyjaźń. Najgorsze w tym wszystkim jest naładowanie tego wszystkiego poetyckim bełkotem o wiaterku. Tak jakby scenarzysta z początku serii wrócił właśnie z wakacji, przez co sensowne ostatnimi czasy dialogi znowu nabrały takiej kiczowatej, nieznośnej pompatyczności. Ja wiem, że to kosmici, ale mogliby mówić bardziej ludzko, dzięki czemu ich zachowanie byłoby bardziej zrozumiałe. W ogóle przez fakt braku właściwego przedstawienia przeszłej relacji obu panów (poza tym nieszczęsną kliszą z poprzedniego epizodu) trudno wyczuć motywacje postaci. Roid jest mordercą, która zasztyletował swojego króla, a jego argumentacja jest miałka. Nie wiedzieć czemu Keith bardzo szybko przechodzi z tym faktem do dnia dziennego, opuszczając jakby nic salę. Jeszcze chwilę wcześniej z nerwowością skakał nad Heinzem, wparował do Roida, a teraz po wysłuchaniu jakby nic wychodzi z komnaty – plecami do tyłu do postaci, który zastraszała poprzedniego lekarza.

No i jeszcze jedna myśl – w zapowiedzi kolejnego odcinka Hayate rozmawia o czymś z Mikumo. Nigdy chyba nie widzieliśmy tych postaci samych na osobności i za bardzo nie przypominam sobie, aby mieli o czym wspólnie rozmawiać. Pewnie bohaterka będzie go zachęcać do wypełniania obowiązków do których najlepiej się nadaje – tak jak Mikumo została do nich stworzona. A może… w sumie fajnym twistem byłoby, gdyby dziewczyna dołączyła do „haremu” i sobie go na końcu zabrała, bo na dobrą sprawę bohater nie został ani razu przedstawiony jako ktoś zainteresowany poprzednimi damulkami. Były takie momenty z Freyją, ale trzeba pamiętać, że nie były niejednoznaczne, a na początku serii określano tą dwójką jako podobnym do siebie, jakby byli rodzeństwem (w sumie to też wchodzi w rachubę, patrząc na fakt bycia sierotą przez dziewczynę i obecność Hayate na planecie ;).
Macross Delta 21 (1)

To 500. wpis na blogu! ^^