Macross Delta odcinek 23 – Rzutem Oka (spoilery!)

Jak można było wywnioskować z moich poprzednich wpisów, ostatnie tygodnie nie były dobrym okresem dla jakości serii. Miało się uczucie, że nastąpiła jakaś zmiana scenarzysty. Tak jakby osoba odpowiedzialna za skrypt z początku serii wróciła z wakacji. Ze złych wakacji, bo na urlopie nonstop padało, więc scenarzysta wrócił z odpoczynku jeszcze bardziej zdemotywowany przez co teraz w ogóle nie stara się. Pomijając jednak takie porównania prawdopodobnie serii doskwiera ograniczony czas antenowy. Przez kilka miesięcy historia bardzo skupiała się na ukazaniu multum postaci po dobrej stronie, dużej ilości wątków, przez co brakuje trochę miejsca na odpowiedzi oraz rozwój antagonistów. Ten spadek poziomu widać w moich wpisach – w tekście dotyczącym 22. odcinka zdobyłem się z nudów na nieśmieszny, nawet dla mnie, idiotyczny suchar po podtekście erotycznym, którego teraz bardzo się wstydzę ^^’
macross-delta-23-9

Na szczęście 23 odcinek nie jest już tak zły, choćby z tego powodu, że ani razu widz nie musiał słuchać podniosłych głębokich mów o dmuchających wiatrach. Są tu elementy do których można się przyczepić, ale nie bolą one tak bardzo. Przede wszystkim po raz kolejny bohaterowie bawią się w agentów, a raczej – powinienem powiedzieć – w kotka i myszkę. Początkowo wydawało mi się to irytujące, bo seria w swoim stylu ucięła wydarzenia z poprzedniego epizodu nie dając widzowi wyjaśnienia w tak prostej kwestii ukrycie myśliwce przez członków oddziału Delta. Co więcej miało się wrażenie, że bohaterowie od tak będą bez problemu unikać pojmania przez wroga, co byłoby strasznie kuriozalne, bo to ich własny teren. Troszkę wyspowiadani ze swojego sprytu jest główny trójkąt romantyczny, bo Freyja wychowała się w okolicy, więc poznała każdy zakamarek terenu jako dziecko. Reszta to już inna sprawa.

Na szczęście nie trwało to zbyt długo i jednak część bohaterów trafiła w ręce antagonistów, nie ci, którzy powinni, ale jednak. Podczas próby ucieczki podobał mi się przede wszystkim sposób walki Mikumo, która wykorzystała napęd w swoim stroju idolki do rozprawienia się z przeciwnikami. Szkoda, że częściej nie widzieliśmy tego typu pomysłowych scen. Tym bardziej, że to właśnie ta bohaterka w pierwszym i czwartym odcinku ekstremalnie potrafi ryzykować swoje życie dla leczenia z syndromu Var. Fajną ideą były też stroje jej oponentów – spodobały mi się ich skrzydła dzięki którymi latają niczym Batman :). Z drugiej strony jest idiotyczny moment z Roidem, który nie wiedzieć czemu wie, jak pojmać Mikumo. Dziwny sposób, w jaki to robi, zdecydowanie wymagałby wyjaśnień, ale obawiam się, że tłumaczenie nie pojawi się.
macross-delta-23-3macross-delta-23-6

Na marginesie – Roid jest dość creepy w tym momencie i pod koniec odcinka. Nie żebym coś podejrzewał, ale Mikumo pomiędzy jednym, a drugim momentem, gdy dodatkowo była nieprzytomna, zmieniła swój strój – na sukienkę, która przypomina suknię ślubną ;). Odchodząc jednak od żartów – wygląda na to, że Mikumo posłuży tajemniczym celom antagonisty, a życie reszty pojmanych bohaterów może posłużyć za element szantażu, jakby piosenkarka nie chciała współpracować.

Generalnie nadal seria jest niejako komentarzem Shoji Kawamoriego na temat uniwersum, jakie stworzył, przede wszystkim roli muzyki w tym świecie. Dotychczas muzyka była przedstawiana w tym uniwersum jako lek na wszelkie problemy, jako sposób zakończenia wojen. Oczywiście były momenty, w których była używana ona w złym celu, ale zawsze przedstawiana była jako potężna siła. Tymczasem Macross Delta próbuje powiedzieć, że muzyka sama w sobie nie jest ważna. O pokoju lub nie, decydują ludzie, a nie wokale jakiś piosenkarzy, które na dodatek zmilitaryzowały się bardzo ostatnio i służą jako element walki, gdy żołnierze obydwu stron do siebie strzelają.
macross-delta-23-5

Mamy więc scenę, w której Mikumo, Reina i Makina zatrzymują się, aby zjeść posiłek. Niektórzy uznają ten fragment za niepotrzebny, za zwykły element komediowy, tymczasem ma on swoją rolę do wypełnienia. Rozwija postać Mikumo, przedstawiając dlaczego tak naprawdę unika uczestnictwa w zabawach przygotowywanych przez kolegów. Po prostu ma coś z tsundere – wstydzi się robić się rzeczy, które nigdy wcześniej nie robiła. Mamy też dużo bardziej idiotyczniejszy żart ze śnieżką (wydaje mi się, że Mikumo ma jednak dostateczną wiedzę na temat śniegu będąc od jakiegoś czasu na Windermere ;)). Purpuro-włosa bohaterka to właśnie taka perpetum mobile Macrossa – obiekt eksperymentów, który ma służyć wykorzystywaniu muzyki w praktycznych celach. Skupia się na tym, do czego jest stworzona, tymczasem koleżanki mówią jej, że ważniejsze jest także poznanie świata, interacja z ludźmi, zrozumienie. To bardziej istotniejsze niż śpiewanie wykutych słów – sprawianie, aby świat padał do kolan przez doskonały wokal.
macross-delta-23-11

Drugą sceną w tym stylu, pachnącą pesymizmem jest moment, w którym śpiewa Freyja. Dzięki temu fragmentowi Bogue – wiecznie irytujący gówniarz z nabrzmiała twarzą, jakich setka w anime – zyskał trochę kolorytu. Wreszcie jego emocje wydaje się racjonalne. Gdy Hayate prosi Freyję, aby uczciła swoim śpiewem zmarłych, chłopak rzuca się na nią, wykrzykując, że piosenka nie przywróci życia zmarłym. Muzyka, którą tak wielbią Ziemianie, nie rozwiąże tutaj od tak konfliktu. Nie wystarczy zaśpiewać, aby wszystko było ok, jak miało się wrażenie w poprzednich instancjach tego uniwersum.

Całość nieco psuje kwestia podejścia obydwu stron do postaci ojca Hayate. Mamy bardzo pewnych Windermere, którzy nie wiedzieć czemu ignorują fakt zrzucenia bomby na placówkę NUNS, a ta informacja jest mocnym argumentem za niewinnością ziemskiej organizacji (czemu mieliby rozwalać własną bazę badawczą? może to było samodzielne działanie pilota?). Czyżby nie podzielono się tą sytuacją z społeczeństwem? Zabawne jest to, że gdy Arad i Kaname trafiają do starej bazy NUNS, to jest ona nietknięta. Animatorzy zawalili na całej linii, bo nie ma tam ani jednego trupa, panuje względny porządek. Jak rozumiem, gdy żołnierze poszli na śmierć to wszyscy razem, nie pozostawiając żadnego personelu w garnizonie? ;) Żadnego zainteresowania ze strony antagonistów technologią pozostała w budynkach? No i najważniejsze pytanie: nikt nie pomyślał z Windermere, że nieproszeni na planecie idolki i piloci mogą udać do niej?
macross-delta-23-7

Rycerzyki pokazują też trójce VF-22 jako dowód winy ojca Hayate – w kokpicie miało być ciało sprawcy. Pytanie nasuwa się jedno: jeśli stary protagonisty nie miałby być winny, to kto w takim razie zrzucił bombę. Kto kłamał? Lub kto był prowodyrem konfliktu? Nieżyjący Gramma, Fundacja Epsilon, jakieś ruchy anty-zjednoczeniowe na Windermere czy NUNS? Na tą chwilę Wright Immelman był przedstawiany jako dobry gościu, który przypuszczalnie dał odtwarzacz Freyji z piosenkami. Zresztą przez chwilę widać go nawet w jej wspomnieniach, gdzie bohaterka wykonuje piosenkę „Seikan Hikou” śpiewaną oryginalnie przez Rankę Lee w Macross Frontier (żałuje, że występ był tak krótki, ale czas jaki pozostał do końca historii pewnie nie pozwalał na więcej). Generalnie raczej teraz nie zmienią postrzegania postaci o 180 stopni, więc ktoś musi mijać się z prawdą.

Pozostały trzy odcinki do końca, a mam wrażenie, jakby twórcy szykowali się jeszcze na jakiś film kinowy. Przypominam, że za Chaosem stoi przecież też NUNS, którego oficjel pod egidą władz przeprowadzał jakieś eksperymenty dotyczące ruin Protokultury. Zniknął w 13 odcinku serii i dotąd nie powrócił. Także fundacja Epsilon w ostatnich odcinkach nie była obecna. Do tego niejasna przeszłość Mikumo, wytłumaczenie problemów zdrowotnych Hayate (jednak „moc miłości” z poprzedniego odcinka nie była trwała ^^), kwestii odpowiedzialności jego ojca, protokulturowych aspektów sprawy, a nawet przedstawienie przypuszczalnej sytuacji powojennej. To ostatnie wydaje się istotne, bo chociaż Windermere i Chaos mogą dojść do porozumienia i przejść na stosunki pokojowe, to jeszcze za nimi znajdują się dwie potężne organizacje. NUNS może nie podobać się, że jakaś mała planetka zagroziła ich galaktycznej hegemonii, niszcząc statki ich floty. Także fundacja Epsilon jest związkiem potężnych korporacji galaktycznych.
macross-delta-23-8