Demi-chan wa Kataritai – płyty „TrySail / ORIGINAL.” i „Sangatsu no Phantasia / Fairy Tale” [Limited Pressing]

Do mojej skromnej kolekcji płyt zawierających muzykę z anime dochodzą single z openingiem i endingiem anime Demi-chan wa Kataritai (Interviews With Monster Girls) – mojej ulubionej nowej serii sezonu zimowego (jest jeszcze 2. sezon Konosuby). To, co mnie urzekło w niej to fakt jak ze zwyczajną, naturalną serią mam do czynienia. Niby są to okruchy życia o zwykłym szkolnym życiu niezwykłych uczennic – demo-dziewczyn, ale brak tu takiej spiny do dramatyzowania jak ma to miejsce w innych tego typu produkcjach. Do bohaterek nie podchodzi się, jak do dziwadeł, zamiast tego ukazuje się je jedynie odrobinie inaczej i jak muszą zmagać się z tą innością w normalnych, codziennych sprawach. Pomijając wchodzenie w szczegóły, jak specyfika gatunku z jakiego dana postać się wywodzi, tego typu problemy, jakie doświadczają tu dziewczyny, może uświadczyć też normalna młodzież. Te kłopoty występują tylko raz na jakiś czas, a zazwyczaj po prostu widz obserwuje się tu pogodną relację nauczyciela ze swoimi podopiecznymi i resztą otoczenia. Zgłębiając tajniki demonicznych ras, belfer – demofil z zamiłowania – próbuje zawsze podejść z naukowego i rozsądnego punktu widzenia do występujących problemów.

TrySail / ORIGINAL. [w/ DVD, Limited Pressing]

Niezwykle przyjemne w tym wszystkim są bohaterowie. Tetsuo Takahashi, który zachowuje się jak typowy biolog-entuzjasta, przy czym co zaskakujące, jak na specyfikę anime oraz zawód, nie robi się z niego jakiegoś dziwnego erotomana. Specjalizacja, jaką ma, idealnie wpasowuje się w kwestie, jakie w tym serialu są poruszane, nie jest ona durnym ozdobnikiem. Ma też coś ze stereotypowego belfra, żyjącego we własnym świecie – zawsze jest roztrzepany. To z kolei pomaga w uwiarygodnieniu kliszy znanej z innych mang i anime – protagonisty, który ma problem z zauważeniem, że płeć kobieca lgnie do niego. Troszkę mnie ten wątek początkowo przerażał, ale jak okazało nie ma wielkich powodów do oburzenia. Takahashi-sensei nadal pozostaje człowiekiem dorosłym, z kolei na przykład Kyouko Machi nadal typową nastolatką skrycie podkochującą się w swym wychowawcy. Jest to na tyle przedstawione w lekki sposób, że trudno tu mówić o rozdmuchanym wątku romantycznych czy jakieś dziwnej ecchi komedii. To tylko kolejny element prawdziwego młodzieńczego życia.

Nie istnieje dobre anime bez cute girls, czy jak to woli waifu ;) I w tym wypadku jest aż nadto dobrze, aczkolwiek twórca mangi – niejaki Petosu – podszedł poważnie do swoich bohaterek. Zamiast więc kolejnych moeblobów serialowego gatunku „Słodkie dziewczyny robią słodkie rzeczy” mamy licealistki z krwi i kości. Troszkę można mieć zastrzeżeń co do Hikari Takanashi – wygłupiająca się dziewczyna-żywioł z nadmiarem energii pasuje mi bardziej do szkoły podstawowej / gimnazjum niż szkoły średniej, przynajmniej w moim przeszłym, szkolnym życiu nie spotkałem tego typu rówieśniki. Z drugiej strony może po prostu miałem pecha ;). Co by o niej nie powiedzieć ma swoje powody do tego typu zachowań, co delikatnie nakreślono w czwartym odcinku. No i pozostaje inna kwestia – gdyby nie było tak nabuzowanej ADHD i ogólnym entuzjazmem postaci nie byłaby to taka dynamiczna, sympatyczna, zabawna historia :)

Sangatsu no Phantasia / Fairy Tale [Limited Pressing]



Jeśli chodzi o pozostałe tutaj dziewuchy też jest niezwykle wybornie. Kyouko Machi to taka miła, grzeczna uczennica-marzenie dla nauczyciela z powołania , bo z jednej strony nie sprawiająca problemu, a z drugiej dająca motywację do zawodu, gdy przyjdzie do profesora po radę. Początkowo myślałem, że będzie jakimś elementem szykan wśród uczniów ze względu na największą inność, a tu szybko wpisała się w życie szkolne. Podoba mi się, jak nie chce specjalnego traktowania ze strony rówieśników – tej nadwrażliwości, bo „jest różna i nie można tego poruszać niektórych tematów w jej obecności”. Tą trójkę dopełnia z kolei Yuki Kusakabe – osoba początkowo alienująca się i przez to będąca alienowaną. Dziewczyna, która po prostu nie chce kogoś zranić i zostać zraniona. Podoba mi się, jak to dobrze wpisuje się w legendy o jej rasie i jak to połączono z teoriami protagonisty.

Opening

To nie jedyne dziewczyny-demony w szkole. Moją ulubioną panną jest nauczycielka – Sakie Satou, której moce są największym obiektem żartu, przede wszystkim sposób, w jaki z tym walczy wydaje się bardzo ironiczny i powiedzmy, że skutki są odwrotnie do zamierzonego ;) Typowa ułożona psorka, lekko niezdarna, w stroju WF-isty, która w szkole stara się trzymać pion, aby po pracy opłakiwać swoje życie przy piwku, w luźnych ciuchach. Na szczęście ta ostatnia klisza nie jest przesadnie wysuwana na pierwszy plan, a sama bohaterka nie jest na tyle stara, aby wrzucać ją w kolejny – archetyp starej panny ;) Niestety cyferka „2” w liczbie wieku postaci była wystarczającym argumentem, aby Aniplex nie zadał sobie trudu umieszczanie jej na okładkach kupionych przeze mnie płyt ^^’ Z tego względu prezentuje ją na ulotce reklamowej Ani-An! z książki, jaką ostatnio kupiłem, a raczej wymieniłem na punkty w sklepie CDJapan ;)

 

Oczywiście w serii pojawiają się też inne postacie jak na przykład bliźniaczka Hikari, Himari – dbająca o to, aby jej rozszalała siostra doprowadziła się do stanu normalności każdego ranka. Narzekająca, ale też bardzo opiekuńcza. Pojawiają się też ich rodzice, inni uczniowie, ale odgrywają oni rolę epizodyczną, osób na drugim planie. Czasami mają funkcję humorystyczną, tak jak kolega ze szkoły, Yusuke Satake. Ogólnie pod względem gagów seria ma też trochę do zaoferowania. Pomijając już nakręcającą wszystko Hikari (która potrafi nawet zrobić creepy moment, przenosząc widza na chwilę do jakiegoś sąsiedniego anime, aby potem obrócić to wszystko w żart), najbardziej podobają mi się trwające niecałe sekundy nagłe minki bohaterów, którzy czymś się zaskoczyli, czy przestraszyli. Dużo tu polegania na charakterystyce postaci. Przede wszystkim jednak produkcja nie należy do tych, które silą być zabawne w każdej mini-sekundzie, rzucając zabawnymi scenami na lewo i prawo. To przede wszystkim okruchy życia z momentami opartymi na niewydumanych przesadnie refleksjach i tak jak w prawdziwym życiu czasem nachodzi większa lub mniejsza chwila śmiechu. Idealne 25 minut tygodniowego relaksu.

PS Jako, że miał to być wpis o płytach, to pierwsza z nich – „Original” – zawiera także drugą piosenkę zespołu TrySail pod tytułem „Chip Log”, z kolei singiel „Fairy Tail” – utwór Naita Akaoni, Warau Aozora. Ponadto obydwa wydawnictwa zawierają telewizyjną i instrumentalną wersję piosenek oraz czysty opening/ending na dodatkowym DVD.

 Anime „Demi-chan wa Kataritai” można oglądać legalnie w ramach oferty serwisu Crunchyroll :)


Płyty widoczne w tym wpisie można kupić pod tymi linkami:
ORIGINAL. [w/ DVD, Limited Pressing]
Fairy Tale [w/ DVD, Limited Pressing]

Lub w wersji zwykłej:
ORIGINAL. [Regular Edition]
Fairy Tale [Regular Edition]